Akceptacja

Temat, który rozpoczął się już w piątek czyli:  AKCEPTACJA samego siebie.

Czy mamy z tym trudność, czy ciężko jest zaakceptować nasze wszystkie “niedoskonałości”? Jak radzimy sobie z pogodzeniem, że mamy łysienie plackowate lub, że nasze dziecko ma tę dolegliwość?

Czy to jest to tak naprawdę możliwe aby zaakceptować utratę włosów?

Czy akceptacja jest równa z biernością i brakiem działania?

Zachęcam Was do uczestnictwa w dyskusji: w komentarzach lub na forum: www.lysienieplackowate24.pl/forum

 

Pozdrawiam serdecznie

Sylwia

Pogoda

Witajcie

Dziś chciałam poruszyć temat pogody – czy może ona mieć wpływ na łysienie plackowate?

Przeczytałam ostatnio kilka artykułów, w których poruszony był ten sam temat. Chodzi o wpływ braku lata na nasze samopoczucie. Niestety, w niektórych regionach naszego kraju lato było słabe. Dni naprawdę ciepłych było mało i też samych dni słonecznych nie było zbyt wiele. Te osoby, które cały czas były w swoim mieście z tych regionów, nie wyjeżdżały nigdzie w bardziej cieplejsze miejsca nie mogły nacieszyć się urokami lata. Niestety naładowanie energii, pozytywnego nastawienia dzięki promieniom słonecznym nie było zbytnio możliwe. Podobno efektem braku tej słonecznej energii jest zwiększenie się ilości osób z depresją. Ludzie po zimie, nie zdążyli się zregenerować. Zmęczeni, bez naładowanej energii liczyli, że odzyskają siły latem.

depresja i pomoc

Zastanawiam się czy rzeczywiście tak jest i czy efekt ten może lub mógł wpłynąć na pojawienie się u tych osób łysienia plackowatego? Niestety, stres i złe samopoczucie może wpływać na zwiększenie się ilości wypadających włosów. Jesień dopiero przed nami. Wchodzimy w przesilenie jesienne i zazwyczaj również może odbijać się to na utracie włosów.

Co o tym myślicie? Zaobserwowaliście może takie powiązanie gdzieś wokoło siebie?

Ja mam jeden sprawdzony sposób na poprawę nastroju – jest to taniec, muzyka. Polecam go jako lekarstwo niemalże “na wszystko” 🙂

 

Pozdrawiam serdecznie

Sylwia

 

Historia Marysi

Witajcie

Kilka dni temu odezwała się do mnie mama Marysi – Pani Jola. Poprosiła mnie aby przedstawiła na stronie historię jej córki, która również miała Łysienie Plackowate. Historia jest budująca i ma pozytywne zakończenie  – przeczytajcie sami.

Marysia zawsze była spokojnym ale też bardzo wesołym dzieckiem. Jej uśmiech był i nadal jest ogromnym promykiem słońca, który dodaje energii i rozchmurza nawet w te słabsze dni.

Wiedliśmy z mężem normalne życie. Nie było w nim jakiś poważnych sytuacji stresujących. Staraliśmy się dać Marysi wszystko co najlepsze i najpotrzebniejsze ale też bez większej przesady aby jej nie rozpieścić za bardzo – tym bardziej, że była jedynaczką. Staraliśmy się jej przekazać, że to co mamy to naszą pracą i że trzeba cenić to co się ma. Marysia chodziła do przedszkola, później do szkoły. Miała koleżanki i kolegów i z nimi też lubiła spędzać czas.

W drugiej klasie podstawówki czesząc Marysi włosy przed wyjściem do szkoły zauważyłam mały placek za uchem. Po konsultacji z lekarzem okazało się, że Marysia ma Łysienie Plackowate.

Marysia miała włosy do ramion i bardzo grube dlatego pewnie, też nie zauważyłam wcześniej zmian gdy placek powstawał. Zaczęły się wizyty u lekarzy i szukanie pomocy. Jednak kilka lat temu nie było to takie proste jak myślę, jest teraz. Dostęp do lekarzy i specjalistów był ograniczony. Dolegliwość Łysienia Plackowatego mało znana. Próbowaliśmy kilku metod leczenia w tym przede wszystkim wcierki i odżywki, lepsze szampon, witaminy, odpowiednia dieta. Niestety nie pomogło, po niespełna 4 miesiącach Marysi miała już prawie łysą jedną stronę głowy. To, że włosy były grube pomogło podczas ich spinania aby placka nie było widać. Przez cztery miesiące to się udawało. Jednak gdy leczenie nie przynosiło efektów a placek rósł zaczęliśmy z mężem myśleć nad innymi rozwiązaniami. Zdecydowaliśmy się na zakup peruki dla Marysi.

Po pierwszej przymiarce było słabo, łzy, smutek na twarzy – chyba jedno z najgorszych uczuć rodzica – bycie bezradnym :(. Jednak następne dni z peruką były już lepsze. Marysi wracał uśmiech na twarzy. Zaczęła znów się czuć swobodnie w obecności rówieśników.

umbrella-1588167_960_720

Do tej pory od początku łysienia Marysia chciała unikać kontaktu z dziećmi. Najczęściej ograniczała się do pójścia do szkoły i koniec. Jednak peruka zmieniła to. Marysia na nowo chętnie spędzała czas z dziećmi, uczestniczyła w dodatkowych zajęciach i spotykała się z kolegami i koleżankami. Uśmiech wrócił całkowicie. I choć zdarzyło się, że któreś z dzieci podpytywało o perukę to mimo to Marysi nie przeszkadzało.

Wraz z mężem staraliśmy tłumaczyć innym rodzicom i ich dzieciom co przydarzyło się Marysi i dzięki temu łatwiej było przez to przejść, bez niektórych niepotrzebnych pytań.

Wracając do najważniejszego po 3 miesiącach włosy zaczęły powolutku odrastać i przestały już wypadać. Po pół roku było już całkiem dobrze Cały placek zarósł. Po kolejnych 2 – 3 miesiącach Marysia odważyła się zdjąć perukę. Mimo, że nowe włosy były krótsze od pozostałych to jednak na tyle długie aby aż tak bardzo nie odznaczała się różnica.

Co najważniejsze Marysia przez następne 5 lat nie założyła do tej pory peruki ponownie. Nadal ma ładne, gęste włosy. Nowe placki się nie pokazują.

Jest to trochę długa historia – i tak opowiedziałam Państwu tylko te najważniejsze informacje. Chciałam na sam koniec podkreślić, że tak jak widać na naszym przykładzie peruka to dobre rozwiązanie. Myślimy z mężem, że to właśnie dzięki niej i temu, że Marysia na nowo poczuła się swobodnie placek zarósł i udało się jej wyjść z Łysienia Plackowatego.

Wiem, że dużo osób bardzo negatywnie podchodzi do peruki i obawia się jej. Mam nadzieję, że historia naszej córki pomoże i Wam się przełamać.

Życzymy wszystkiego dobre.

 

Lipiec – czy nasze włosy są gotowe?

Witajcie

Mamy już lipiec  i mamy LATO. Choć nie w każdym województwie możemy cieszyć się upalnymi dniami to podobno już niebawem mają się one pojawić. Będziemy wystawiać nasze ciała na “kąpiele słoneczne” spędzać sporo czasu aktywnie to nad morzem, jeziorem lub w górach i cieszyć się pięknymi dniami. Również przed nami sezon urlopowy – pewnie większość z nas o tym myśli i się szykuje na oczekiwany relaks 🙂 .

 

lato

Chciałam podpowiedzieć abyśmy w całym tym szykowaniu i opalaniu pamiętali o zadbanie o bezpieczeństwo również włosów.  Tak tak promieniowania słoneczne w większej dawce nie są bezpieczne dla nich. Przy dłuższym przebywaniu na słońcu do włosów zaczyna trafiać szkodliwe promieniowanie UV. To właśnie ono jest odpowiedzialne za wysuszanie włosów. Tracą one swoją miękkość i sprężystość przez co stają się też bardziej łamliwe.

Dlatego ważne jest abyśmy pamiętali o właściwej ochronie. Może warto rozważyć zakup kapelusza, chusty lub kremu oliwki, która będzie zawierała w sobie filtry UV.

Korzystajmy z tych pięknych dni ale bezpiecznie 🙂 🙂 .

Historia Pani Agaty

CZY Z ŁYSIENIEM PLACKOWATYM DA SIĘ ŻYĆ?

PERFIDNA PRZYPADŁOŚĆpani Agata

Łysienie plackowate to przebiegła choroba, przychodzi bowiem bez jakiejkolwiek zapowiedzi, czasem długo po zaistnieniu pierwotnej przyczyny i potrafi tak się u nas zadomowić, że nawet po wyeliminowaniu powodów jej wystąpienia, pacjentom nie udaje się odzyskać ich naturalnych włosów. Jest to też choroba podstępna, bo mało honorowo często dotyka ludzi, którzy nie bardzo mogą się sami bronić – dzieci i osób w trudnym położeniu emocjonalnym. Moje długoletnie obserwacje cierpiących na alopecję o rozmaitym podłożu i przebiegu, pozwalają mi stwierdzić, iż przypadłość ta dotyczy jednostek wyjątkowych: wrażliwych, ambitnych i odczuwających więcej niż otoczenie. Dlatego właśnie tak trudno jest nam pogodzić się z łysieniem i ewentualnymi porażkami w procesie jego zwalczania.

RECEPTA NA SUKCES

Nieliczne przypadki wygranej z chorobą jakie poznałam miały jeden element wspólny – pacjent nie skupiał się na utracie włosów w trakcie przechodzonej terapii farmakologicznej. No właśnie – łatwiej powiedzieć niż zrobić! Jak się nie stresować jak człowiek łysieje i wszyscy to widzą?! Moja propozycja to jednoczesne odzyskanie atrakcyjnego wyglądu jeszcze w trakcie przechodzonego leczenia. Wszystko po to, aby zapewnić sobie spokój ducha w kluczowym pierwszym okresie po ataku choroby, bo wtedy właśnie szanse na odzyskanie włosów są największe.

JEST ROZWIĄZANIE

Dla osób, które swoją walkę przegrały mam jednak słowa otuchy. Da się żyć – jestem tego chodzącym dowodem! Bardzo ważnym elementem na mojej osobistej drodze do samoakceptacji i poukładania sobie życia z chorobą było znalezienie komfortowych metod tuszowania braku włosów, które pozwoliłyby mi na realizację marzeń takich jak podróże, sport, znalezienie miłości czy kariera zawodowa. Takim właśnie rozwiązaniem okazały się być “niechirurgiczne uzupełnienia włosów”.

 

MIEJSCE PEŁNE EMPATII

Postanowiłam zaoferować sprawdzone metody innym w moim położeniu, bo moja droga to było 16 ciężkich latach poszukiwań pełnych wzlotów i upadków (z naciskiem na upadki), bycia królikiem doświadczalnym i pozwalania innym na zarabianie na moim nieszczęściu niemałych pieniędzy. Postanowiłam więc wyjść z cienia i zaoferować innym w sytuacji podobnej do mojej wsparcie, wiedzę, ale także komfort atrakcyjnego wyglądu MIMO choroby. Miejsce, które stworzyłam stawia na profesjonalizm, zrozumienie indywidualnych potrzeb, doradztwo i uczciwość rozumianą także jako rozsądne ceny, aby nikogo nie pozbawić szansy na normalne funkcjonowanie w społeczeństwie z powodu braku włosów.

JAK TO DZIAŁA?

Czym więc są te niechirurgiczne uzupełnienia/implanty włosów? W ogromnym skrócie zagęszczają bądź przedłużają one włosy zasłaniając miejsca ubytków czyniąc fryzurę bujniejszą i zdrowo wyglądającą. W zależności od indywidualnych preferencji klienta uzupełnienie takie może przybierać różne formy, zróżnicowane pod względem sposobu montowania i trwałości. Inne rozwiązania są rekomendowane dzeciom, a inne kobietom i mężczyznom.

Tylko doskonałe zrozumienie preferowanego sposobu funkcjonowania klienta, jego trybu życia, a także analiza jego typu urody pod okiem stylisty, pozwalają dobrać rodzaj uzupełnienia, który stanowić będzie rzeczywistą ozdobę i ułatwienie, zapewniając w pełni naturalny wygląd. Z technicznego punktu widzenia „niechirurgiczny implant” to włosy osadzone na bazie, która później jest integrowana z włosami klienta (jeśli takie on posiada) bądź też aplikowana w całkowicie bezbolesny i bezinwazyjny sposób bezpośrednio na jego skórę.

Nikogo nie pozostawiamy bez pomocy, bo uzupełnienia włosów mogą nosić zarówno osoby całkowicie pozbawione włosów, osoby z miejscowymi ubytkami, a także klienci, którzy zwyczajnie nie są zadowoleni z gęstości swoich włosów lub chcieliby uczynić swoje codzienne procesy pielęgnacyjne wygodniejszymi.

A CO Z PERUKAMI?

Co więc odróżnia to rozwiązanie od peruk czy tupetów? Niechirurgiczne uzupełnienia włosów są skrojone na miarę, ich wszystkie atrybuty jak kształt, metoda aplikacji, gestość, rodzaj włosów, kolorystyka itp. są tak skomponowane, aby idealnie pasować do konkretnego klienta i perfekcyjnie odpowiadać na jego problem z włosami, dając w pełni naturalny efekt końcowy. W tym kontekście perukę należy rozumieć jak tańszy zastępnik, który zawsze wiąże się z kompromisem w kwestii naturalności wyglądu i komfortu użytkowania. Z doświadczenia wiemy, że nawet najlepsza peruka nie pozwala na takie poczucie naturalności, dopasowanie, wygodę i stabilność jak uzupełnienie włosów. Te na pozór mało istotne kwestie mają kluczowe znaczenie jeśli chcemy czuć pewność i bezpieczeństwo w sytuacjach takich jak spacer na wietrze, wizyta u dentysty czy na basenie. Niechirurgiczne uzupełnienia włosów rekomenduje się szczególnie dzieciakom, które funkcjonują nieco inaczej niż dorośli, a tylko najlepsze sposoby uzupełniania włosów pozwalają im na pełne beztroski dzieciństwo.

Studio, które stworzyłam zajmuje się też perukami i treskami, ale pacjentom borykającym się z łysieniem plackowatym zdecydowanie polecamy niechirurgiczne implanty włosów. Warto zobaczyć różnicę na własne oczy zanim zecydujecie się Państwo na rozwiązanie dla siebie lub Waszych dzieci. W każdym przypadku zapraszamy do HAIR MAJESTY: opowiemy o naszych doświadczeniach, możliwościach działania, pokażemy pełną gamę rozwiązań i wyjdziemy naprzeciw Waszym potrzebom finansowym.

JAK SIĘ KONTAKTOWAĆ?

Jesteśmy w Warszawie i Katowicach, ale jeśli trzeba możemy też pogadać przez telefon. Proszę się nie wahać i pisać z pytaniami. Głowa do góry – zawsze jest rozwiązanie!
Jeśli chcielibyście Państwo zadać pytania aszym specjalistom lub skomentować artykuł to zapraszamy do kontaktu:
info@hairmajestystudio.pl
Więcej info o naszej ofercie:
www.hairmajestystudio.pl
Można znaleźć nas też na Facebook’u:
https://www.facebook.com/hairmajestystudio/

BIO AUTORKI: Agata Bura– optymistka, która od 16 lat cierpi na łysienie plackowate, założycielka HAIR MAJESTY SECRET SERVICE STUDIO miejsca dedykowanego osobom potrzebującym wsparcia w kwestii włosów, gdzie KAŻDY znajdzie pomoc! Na swoich trudnych przeżyciach buduje działalność edukacyjną i społeczną w zakresie przełamywania tabu jakim jest problem łysienia.