Dalsza część Mojej histori

Witajcie

Ten, kto z Was przeczytał moją historię pewnie zastanawia się co dalej. A dalej jest już wszystko dobrze i pod kontrolą. Po wszystkich zabiegach i lekarstwach jakie otrzymalałam łyse placki zarosły nowymi włosami :). Jednak Łysienie Plackowate ma to do siebie, że kto już raz je dostanie musi być ostrożny bo ta choroba może powrócić. I tak też jest w moim przypdaku. Od kąd kiedy ten największy kryzys był minęło już jakieś 3 lata. W tym czasie miała nawroty choroby 2 razy. Jednak objawiały się one drobnymi: 1 lub 2 placakami na głowie. Że teraz wiem jak walczyć z chorobą szybko udało mi się zachamować rozwój łysienia. Cały czas nie przestaję jednak wcierać  wcześniej przepisanej mi wcierki i masuję skórę głowy szczoteczką do zębów.  Jednak to już nie to samo. Nie stresuję się i wiem, że łysienie mi szybko zarośnię. Traktuję tę chorobę jako część siebie:).

Pozdrawiam Was serdecznie

Salsa

Moja historia

Witajcie,

Mam na imię Sylwia, prowadzę blog www.lysienieplackowate24.pl.

W dwóch częściach przedstawiam Wam moją historię z łysieniem plackowatym i jak to się wszystko zaczęło, że prowadzę o ł.p. blog.

Mając ok. 10 lat pojawił mi się na głowie malutki placuszek- jednak moi rodzice szybko zareagowali zabrali mnie do dermatologa, który przepisał mi odpowiednie leki i po ok 2 miesiącach placuszek zarósł.
Wszystko tak naprawdę zaczęło się trzy lata temu we wrześniu. Po udanych, zasłużonych wakacjach za granicą – ponieważ zdałam licencjat a to jak pewnie każdego kosztowało wiele pracy i nerwów- wróciłam do Polski aby szykować się do kolejnych studiów tym razem magisterskich.
Pewnego wieczoru gdy umyłam głowę i jak niby nic bawiłam się włosami wyczułam łyse miejsce– zrobiło mi się gorąco. Wzięłam lusterko aby sprawdzić zaraz co to jest-pokazałam Mamie-łysienie wróciło.
W niedługim czasie umówiłam się do tego samego lekarza, u którego byłam będąc dzieckiem. Dostałam te same leki. Wtedy nerwy trochę odpuściły byłam przekonana, że i tym razem za parę miesięcy placek zniknie już raz na zawsze.
Starałam się o tym nie myśleć. Wyjechałam wraz z koleżankami do innego miasta na studia magisterskie. Wynajęłyśmy razem ładne mieszkanie. W moim życiu wiele się działo. Nowe miasto, nowe otoczenie, studia, sporo nauki, szukanie pracy. Nowe wyzwania przychodziły z każdym dniem. Włosy wypadały mi co raz bardziej jednak ja próbowałam tego nie zauważać.
Pewnej nocy, gdy wróciłyśmy z koleżankami z imprezy studenckiej, kładąc się dotknęłam głowy. Przeżyłam szok! Okazało się, ze moja lewa półkula jest prawie łysa.  Załamałam się. Płakałam cała noc. Wiedziałam jednak, ze jak nic nie zrobi to będzie tylko gorzej. Umówiłam się do lekarza-dermatologa, który skierował mnie na badania. Po wynikach stwierdzono, że mam zapalenie tarczycy Hashimoto. Problemy z tarczyca, są przyczyna wypadania włosów jednak oczywiście nie w takim dużym stopniu jak wyglądało to u mnie. Rozpoczełam leczenie na tarczyce. Po wizycie u dermatologa oznajmił on mi, ze jeszcze nie widział tak dużych placków u tak młodej osoby. Stwierdził, ze leczenie będzie trudne. Po mimo branych leków włosy wypadały mi dalej. Fakt, ze jestem na wpół łysa i ,że już niedługo nie będę w stanie zakrywać placków przerażał mnie i jeszcze bardziej mnie stresował. Przy chorobie jakiej jest łysowacienie- stres nie pomaga a wręcz przeciwnie. To właśnie on często jest jednym z czynników tej dolegliwości. Ale jak tu się nie stresować widząc swoje oblicze co dziennie rano w lustrze? Doszłam do momentu, w którym zadecydowałam że trzeba przygotować się na najgorsze i kupiłam perukę – to był przełomowy moment. Peruka wyglądała bardzo ładnie i wszyscy zapewniali mnie, ze będę dobrze wyglądać i ze nikt się nie zorientuje. Gdy ja ubrałam efekt był całkiem inny- ja wiedziałam, ze nie jestem sobą i nie podobałam się sobie. Od tego momentu postanowiłam, ze będę walczyć do końca i jeszcze nie założę peruki i znajdę inne rozwiązanie. W związku z tym, że placki miałam na środku głowy a po bokach i obrzeżach włosy, to postanowiłam kupić sobie szeroka przepaskę i nią wiązałam głowę, przypinając do niej resztę włosów co miałam. Przepaska była w ciekawych modnych kolorach i pasowała mi do moich ubrań. Leki i wcierki jakie otrzymałam od lekarza powoli zaczynały działać. Włosy przestały mi wypadać jednak placki były nadal łyse. Lekarz skierował mnie na naświetlania. Zastanawiałam sie jak ja moge sama sobie pomóc w walce z tą choroba? Doszłam do wniosku, że nic sie tak nie liczy jak zdrowie. Że żadne problemy w pracy, na studiach i nawet w związku nie są tego warte. Nauczyłam sie nabierac dystansu do wszystkich sytuacji jakie mnie spotykały. Zawsze byłam uśmiechniętą osobą jednak teraz jeszcze bardziej starałam się myśleć pozytywnie. Jeżeli pojawiał sie jakiś problem to wiedziałam, że prędzej czy później znajdzie sie rozwiązanie i że nie jestem w stanie “uratować całego świata” Naświetlania zaczeły pomagać. Na plackach zaczął się pojawiać meszek. Kupiłam sobie drugą przepaskę by móc urozmaicać sobie trochę mój wygląd:). Można powiedzieć, że zaczęłam się tym bawić i w jakimś sensie zaczęło mi to również dawać radość.

Salsa