Historia Zuzi – opowiada jej mama Pani Ania

Witajcie

Ostatnio mój organizm się zbuntował i na tydzień czasu wyłączył mnie z jakichkolwiek działań. Natomiast już dochodzę do siebie, siły wracają :). Już na dniach relacja ze spotkania w Gdyni oraz moja osobista refleksja z ostatnich dni.

A dziś historia, którą opowiadam Pani Ania o tym jak radzi sobie z łysieniem plackowatym u jej córeczki Zuzi:

Jestem mama Zuzi, w listopadzie skończy 13 lat. Od roku walczymy z łysieniem. Zuzia jest obciążona, choruje na Hashimoto, które nasiliło się właśnie rok temu. Zuzia jest odciążona skłonnościami do chorób autoimmunologicznych.
Wasze dzieci zachorowały , bo jakiś czynnik spowodował wytworzenie przeciwciał przeciw mieszkom włosa, ale to pewnie wiecie. Jedynie co można zrobić, co zmniejszyć ilość przeciwciał to dieta. Łatwo powiedzieć, ale jak? Nie ma na to lekarstwa jedynie dieta i sposób życia, czyli jedynie co możemy zrobić to odciążyć organizm dzieci tak aby mógł się podnieść i żeby nie wytwarzały się przeciwciała. Zuzia jest podobna do Kuby, chodź lubi niektóre warzywa i to nas ratuje. Generalnie jest ciężka do jedzenia. Chodź to mogło ja ratować bo instynktownie odrzucała to co jej szkodzi.
Co znaczy odciążyć organizm? Zabrać wszystko to co może przeszkadzać w podniesieniu się, w regeneracji. Dieta bez glutenu, bez nabiału, bez napoi, słodyczy, gotowych, przetworzonych produktów. I zanim zacznę, to nie chodzi o modę na “bezglutenu”, dieta bezglutenowa nie jest lekarstwem! Gluten jest bardzo obciążający i jeśli zabierzecie go z diety (na jakiś czas) organizm skupi się na regeneracji. A nabiał bardzo często jest nie tolerowany przez organizm, ale objawy są tak nie zauważalne, że jemy go nie wiedząc do czego nas to doprowadza (moją młodszą córkę do Hashimoto). Należy też zmniejszyć chemię gospodarczą, pasta bez fluoru (np.Ziaji), delikatne proszki do prania, płyny do płukania, do mycia mydła z tego co można by zjeść, czyli z oliwy, z naturalnych składników. Wiem, że brzmi to przerażająco ale u nas zadziałało! Żeby Was wesprzeć opowiem z grubsza moją historie, żebyście zobaczyły, że jestem zwykłą kobietą z blokowiska, która powiedziała NIE, nie będzie tak wyglądać moje dziecko, NIE PODDAM się.

 

Mój ukochany mąż jest chory na dwie choroby cukrzycę młodzieńczą i Hashimoto, Zuzia była super zdrowym dzieckiem, w wieku 6 lat zaczęła słabnąć, być bardziej zmęczona. Ale nic nie podejrzewaliśmy. Urodziłam drugą córkę w wieku 1 1/2 zachorowała na Hashimoto szok! Nie dowierzanie, jak to! Wtedy z Zuzią było już oraz gorzej, bardzo inteligentna ale jakby spowolniła się. I wtedy dowiedzieliśmy się o tz. ukrytym Hashimoto. Czyli, dużo przeciwciał ale tarczyca jeszcze działa. Miała 8 lat. Od tego momentu było już tylko źle, mnóstwo specjalistów. A 2017 roku tarczyca się poddała i właśnie wtedy zauważyliśmy pierwsze objawy łysienia, to nie były placki włosy wypadały jej z okolic czoła idąc przez przedziałek. Wyszło wysokie tsh, więc endokrynolog stwierdził, że to przez to i przez wakacje odrośnie. I tak też było przez wakacje odrosło. A później przyszedł wrzesień i nieszczęsna siódma klasa, Zuzia została jeszcze przewodniczącą klasy, chodź się nie pchała, ale dzieci ja lubią bo jest wyrozumiała i potrafi rozmawiać z nauczycielami, tyle, że to ją dużo kosztuje (mimo prośby wychowawczynie nie zmieniła wyboru). Październik, przełom listopada sobotni wieczór, Zuzia siedzi uśmiecha się w mokrych włosach prawie po pas, nachyla się i mokre włosy opadają odsłaniając ogromną plamę na boku głowy. Z drugiej strony odkrywam to samo ROZSYPUJE SIĘ NA DROBNE KAWAŁKI Z ROZPACZY! Już czuje, że to będzie koszmar. Trafiliśmy do trychologa wspaniałej kobiety, pomogła na chwilę. Później do lekarki z fundacji “Jak Motyl”. Pomogła, przepisała kurację. Włosy wypadły wszystkie w ciągu 4 miesięcy. Dzięki kuracji wypadały i odrastały tak szybko, że dermatolodzy mieli problem czy to łysienie, czy Zuzia sobie wyrywa włosy. To też był dramat, sama sobie wyrywałam, żeby zobaczyć czy będą takie same jakie te, które znajduje na podłodze, nie były. W końcu trafiliśmy do douczonej lekarki dermatolog. Pomogła. Ścięliśmy włosy i wyjechaliśmy z całą rodziną na dwa tygodnie w czasie świąt Wielkanocy, żeby przez chwilę oderwać się, od lekarzy i tłumaczeń w szkole dlaczego dziecko chodzi w czapce. Włosy przez lato odrosły ale już lato się kończy i właśnie mamy świeżutkie placuszki. Łysienie plackowate to jak życie na bombie nie wiesz kiedy wybuchnie. Jedyna walka to zdrowa dieta I JEST TO DO ZROBIENIA! Pracuje, mam daleko rodziców nikt nam nie pomaga, I MOŻNA! Kluczem do choroby mogą być wirusy, które uruchomiły namnażanie się przeciwciał, nietolerancje pokarmowe i STRES. U Zuzi pomogło oczyszczanie wątroby (lekarstwem z apteki za 10 zł), uszczelnienie jelit (dietą, zupą), oczywiście po konsultacji lekarza. Uszczelnienie jelit to bardzo ważny aspekt, poczytajcie!! Zuzi podaje cynk, 6000 witaminy D, na równowagę układu nerwowego różaniec górski Rhodiola Rosea (najlepszy z firmy SWANSON). Przeszliśmy gehennę z dermatologami, koszmar. Jedna pomogła, niestety przepisała steryd, który pomógł uspokoił stan zapalny, ale spowodował, że włosy Zuzi urosły wszędzie nawet na czole. Steryd to Dermovate i jeszcze na pobudzenie odrostu włosów Minovivax 5%. Od trychologa kupiliśmy kurację MEDICEU ICALS DRY, droga ale włosy odrastały bardzo szybko, z tym, że te które wcześniej umarły i tak wypadły. Dzieciom trzeba zrobić badania na pasożyty, Candidę, boreliozę, przeciwciała reumatologiczne i tarczycy. U nas wyszły źle badania boreliozy (będziemy jeszcze sprawdzać, to skomplikowane), przeciwciała reumatologiczne nieznacznie podwyższone i Candida. Trzymajcie się i zacznijcie od diety, całą rodziną my tak zrobiliśmy i wszystkim nam to na dobre. Zrezygnujcie z pizzy, pierogów, słodkich bułek, ciasteczek, chleba, jogurtów, serów, płatków z mleczkiem na śniadanie. Zuzia na śniadanie je zupę, banana. Na kolację np. sznycla z indyka albo kurczaka z warzywami, świeżym ogórkiem, papryką. Kukurydzę czy fasolkę (z puszki) na oleju z kokosa. Frytki z batatów albo ze zwykłych ziemniaków. Je tylko gorzką czekoladę, pije dobre soki i dobrą wodę (najlepiej w szklanych butelkach). Piszę o tym tak dokładnie, bo często kobiety mówią, nie mam czasu na gotowanie, jak to bez chleba, bułek, płatków na mleku. Pyszne jest mleko owsiane, migdałowe i ryżowe (najtańsze). Da się i nie potrzeba worka pieniędzy, ale wymaga to WYSIŁKU, ZMIANY NAWYKÓW, SPOSOBU ŻYCIA. TROCHĘ ZWOLNIĆ I TZ. SLOW FOOD. Obecnie u Zuzi odnowił się stan zapalny, pojawiły się placki na czubku głowy, bo przez wakacje pofolgowała z dietą i stres szkolny już zaczął swój proces. Włączyłam steryd. Ale na stan zapalny, na ukojenie skóry można też użyć zwykłego Panthenolu 15% (duży procent). Spróbowałam ale zbyt się boję czekać. Proces postępuje szybko, dlatego niestety steryd.
Pozdrawiam

Wiadomość od Marcina

Witajcie

Dziś przesyłam wiadomość od Marcina w kontekście łysienia plackowate, odżywiania i to co jemy pomogło:

Ja liczyłem się DCP w 2012
Koszt 1200zl + wizyta 100zł no i dojazd 600 km
Miałem absolutny brak owłosienia zero. Po 8 miesiącach odrosło wszystko na głowie oprócz rzęs i brwi pół roku po zakończonej terapii wypadło wszystko . Tak naprawdę olewam ta cała przypadłość ? ….ale teraz jestem tata …
Aktualnie w trosce o swoje 2 córki które są na szczęście zdrowe zacząłem poszukiwać lekarstwa trwałego
Od lutego 2018 unikam białego pieczywa i wszystkich przetworzonych rzeczy ale bez przesady jadam nabiał dużo mniej ale jednak jem , badałem witaminę d3 i mam poziom 45jednostek a od 60 do 100 jest norma i choroby autoimmunologiczne są w stanie uśpienia od 1 tygodnia przyjmuje 4000jednostek żeby powoli zwiększać poziom
Witaminy D .

 

Czemu tak mówię o tym odżywianiu
-cieknace jelita proszę poszukać
– włosy nagle wzrastają w kwietniu hm…czemu bo jest więcej słońca nawet wasyluszyn na you tubę o tym mówi i teraz tak w lutym byłem w Brazyli a tam wtedy jest Lato cały czas 40stopni byłem tam 24dni no i co i włosy zaczęły rosnąć w lutym
– zła praca jelit to choroby auto agresywne brak witaminy D to choroby autoagresywne
Dość tego gadania

SKUTEK diety dziś czyli 6 miesięcy od całkowitego zera da zarośnietejj głowy (oprócz czubka gdzie było dcp), na rękach pierwszy raz od 8 lat mam włosy i na nogach też
Bez pieprzonych lekarstw maści itd
-dieta i ograniczenie wrzucania w siebie tego całego syfu samouzdrwia

 

Historia Dzesiki

Choruje 20 lat, od 17 roku życia z mega wzlotem po 3 latach i porażkami (mniejszymi i większymi) po drodze… W każdym razie dało się żyć, zaczesywać i funkcjonować z własnymi włosami. Zaszłam w ciąże w lutym 2017 roku, mając braki nad lewą skronią, przechodzące w kierunku góry głowy, ale spoko, przedziałek, suszarka, lakier i żyłam normalnie . W marcu 2017 roku buuum jestem w ciąży – szok, niedowierzanie itp… w momencie, kiedy się wogóle tego nie spodziewałam. W 3 miesiącu ciąży czas było na zakrywanie placków – w moim wypadku rozjaśniacz, bo łatwiej było mi to ukrywać, ginekolog się zgodził, choć odpowiedzialność brałam ja – wiedziałam, że tak będzie i świadomie farbowałam włosy. O matko od 5 miesiąca ciąży zaczęła cała głowa zarastać, najpierw meszkiem, szybko ciemniały, było ich dużo i wszędzie na głowie, zaczynały wystawać spod tych wcześniej zaczesywanych, wiatr nie był żadnym problemem. Takie 100% odrostu i to w szalonym tempie, do porodu w 4 miesiące cała głowa GĘSTO zarosła. W tym czasie tylko witaminki dla ciężarnych – prenatal uno potem classic z duo. Super wyniki, ciąża luzik – na przełomie 8/9 miesiąca wygoniono mnie z pracy, bo się bali, że się coś wydarzy, a ja sił na pracę miałam sporo, czułam się fantastycznie, no jak na 13 kg do przodu góry bym przenosiła – serio!!! Włosy rosły rosły….
Przenosiłam o tydzień, wzorowo do szpitala się stawiłam, wywołanie, szybka reakcja na kroplówkę i pierwsze problemy. Mały nie chciał/nie mógł się sam urodzić.  3,5 godz ścisłej akcji porodowej, decyzja o cesarce i mały W był na świecie… 2-3 dni zero ogarnięcia, psychika zdeptana – to ponoć przez hormony. Chciałam tylko do domu wrócić, bo tam zawsze łatwiej i już 4 doby wracamy. Mały łysy, ojciec łysy ja dalej bujną czupryna. Pojawia się problem – nie mam pokarmu, żeby zaspokoić głód dziecka – aaa co to był za dramat, cycek, dokarmianie butelką, nie wiesz ile wypił, ile mu jeszcze trzeba. Robi się nerwowa atmosfera, ja zamiast szczęśliwa ryczę po nocach nad laktatorem, że nie jestem w stanie wykarmić itp. Po 1,5 miesiąca dajemy sobie spokój – mały tylko na modyfikowanym, ja się jeszcze z tym nie potrafię pogodzić.

Ale życie biegnie, przyzwyczajamy się do nowej sytuacji, mały W cudowny [Obrazek: biggrin.png]
W marcu kolejny któryś raz u fryzjera i zaszalałam, nawet grzywkę sobie zrobiłam.[Obrazek: wink.png]  i buuuum pod koniec marca 2018 (4 miesiące po porodzie ) zaczęło się. Wyczesywanie głowy, najpierw prawego zakola, potem tyłu. Włosy ruszyły na maksa ;/ W kwietniu miałam cały tył głowy przezrzedzony. W maju zaczęła się góra robić rzadka. Tyłu już nie było. Włosy były wszędzie tylko nie na głowie. Od ok 20 maja zaczęłam fotografować, jeszcze było czym zakrywać. Na początku czerwca zaczęłam mówić bliskim co się dzieje. Leciały leciały, morze łez wylane… Moją misją był 8 lipca – urodziny 95te dziadka i wytrzymałam, a potem to już coraz bardziej z górki. Wakacje zepsułam totalnie, codziennie płacząc nad zaczesywaniem i wyczesywaniem m.in zobionej grzywki (2 tyg temu). 16 sierpnia – urodzinowy prezent sobie zrobiłam – zakupiłam perukę, bo już nie było sensu, ścięłam swoje i dopiero dramat zobaczyłam, że z tego co mi zostało – jak ja dałam radę się zaczesywać.
Teraz się przyzwyczajam do braku własnych włosów (10% zostało – a i tak widzę, że polecą), do nowych nie moich (syntetycznych). I za krótko, żeby się do tego odnieść.
Ale, żeby nie było… jestem na leczeniu dermatologicznym, które nic nie wnosi póki co, ginekolog po wielu rozmowach hormonami mnie nie naszpikował, trafiłam w czerwcu do endokrynologa – badamy się. Ale cala trójka nie zna lekarstwa, żeby zatrzymać wypadanie, podłoże nerwowe – trudny poród, problemy z kamieniem, rozchwiana hormonalnie po ciąży – takie wnioski na ten moment. Wierzę jeszcze, że coś endo wymyśli… Stresów mi nie brakuje – niestety…
Ale ciąże będę wspominać super[Obrazek: smile.png] zobaczenie malucha na świecie jeszcze lepiej :[Obrazek: smile.png] to co  się dzieje teraz cieżko oganąć i wytłumaczyć – ale cała ta choroba to takie g…. nieprzewidywalne ;/

 

Wiadomości od Justyny

Witajcie

Z uwagi na bardzo dużo zapytań odnośnie JUSTYNY jej odżywiania i poradzenia sobie z Łysieniem Plackowatym – mamy kolejne informacje od niej.

Moje jedzenie wyglądało tak przeważnie płatki owsiane na śniadanie z duża ilością orzechów włoskich i do tego jabłko rodzynki albo inny owoc.
Po śniadaniu przeważnie kefir lub jogurt.
Zrezygnowałam z kawy na czczo właśnie po to żeby zjeść śniadanie którego zawsze unikałam z rana przez problemy a później podjadałam słodycze. Z nich też prawie całkowicie zrezygnowałam.

Przez pewien czas brałam tabletki uspokajające jak miałam dużo problemów ale w czasie brania tabletek nie zauważyłam odrostu włosów tylko pomogło mi to na duszności i apetyt.
Głównym moim posiłkiem było białko jest najważniejszym budulcem włosów.
Dodawałam do płatek również siemię lniane sezam na rożne sposoby i przeważnie z jogurtem naturalnym lub mlekiem sojowym.
Chleb jadam ale wieloziarnisty lub razowy biały odstawiłam całkiem .
Makaron lub ryż również ciemny.

Dużo warzyw ale na surowo własciwie to surówki do kanapek również dużo pomidory i także pije często soki z marchwi (to glownie na skore).
Brałam długi czas omega 3 i silica wcześniej stosowałam vitapil albo revalid ale dermatolog mi mówiła ze silica są tańsze i działają również dobrze .
Mówiła ze najważniejsze są właśnie składniki co pomagają regenerować sie włosom i skórze.
Długo stosowałam maseczkę wax ale wydawało mi się ze bardziej je przetłuszcza i wtedy wypadają .
Częściej myje włosy praktycznie co drugi dzień i nawilżam raz w tygodniu a na pozostałe dni nakładam kropeczkę olejku arganowego na rozczesanie.

Najbardziej jednak uważam ze pomogła mi poprawa nastroju często robiłam coś dla siebie kupowałam sobie jakiś ciuch czy kosmetyk. Dużo w ruchu zaczęłam wychodzić do ludzi zakryłam czapkom lub kitką w mocny kucyk i szlam nie myślałam i tym przestałam nawet patrzeć w lustro smarowałam się na wyczucie nie przyglądałam się i myśle że jednak najbardziej pomogło mi olewanie problemów nawet byłam u psychologa.
Najbardziej jednak miałam problem z zaakceptowaniem bielactwa ale gdy straciłam włosy bielactwo przestało być problemem teraz mam włosy i spróbuję z plamami walkę ale już nie jest to aż takim dla mnie kłopotem zaakceptowałam swoją inność coś co mnie wyróżnia też nie mam na buzi dłoniach szyi i zaczęłam dziękować Bogu za to co mam że mam je na nogach tylko i że włosy swoje mam.

Historia Justyny – bardzo dobre wiadomości.

Witajcie

Historię Justyny już przedstawiałam kilka razy – tutaj możecie do nich wrócić:

Dziś chcę przekazać bardzo dobre wiadomości: wszystkie placki zarosły, włosy odrosły wszędzie, mało tego ich kondycja się bardzo poprawiła. Prawie wszystkie odzyskały swój kolor.  Po prawie 3 latach – udało się!

Jestem bardzo szczęśliwa, że Justyna zdecydowała się podzielić z nami całym doświadczeniem, efektami i zdjęciami.

Trzeba wierzyć, że się uda bo jednak można 🙂

To co w takim razie wpłynęło na ich wypadanie?

Justyna mówi, że wg niej najważniejsze dwa czynniki to”stres”  i nieodpowiednie odżywianie się.

Co pomogło: uregulowanie odżywiania się, wcześniej Justyna jadła w różnych porach dnia, bardzo często słodycze, potrafiła nie zjeść śniadania przez “stres”. Dzięki właściwemu odżywianiu się oraz przyjmowaniu suplementów uregulowała poziom witamin i minerałów w organizmie.

Włosy zaczęły odrastać dopiero po wzmocnieniu organizmu. Na początku odrastały siwe – teraz już większość ma swój odcień.

Stosowała również wcierkę robioną w aptece na bazie arniki.

To co podkreśla to zmniejszenie tej ilości negatywnych emocji, jak sama mówi wg niej Łysienie Plackowate to choroba psychiki plus do tego niedobory, osłabienie.

Z tego ogromnie się cieszę, ponieważ kontakt z Justyną mam już od ponad roku.  Sama wierzę, że pozytywne nastawienie, umiejętność ograniczenia tych negatywnych emocji, duża wiara w siebie i chęć zmiany może  naprawdę dużo.

Nie mam zdjęć od samego początku łysienie plackowatego, natomiast podczas naszych rozmów z Justyną prosiłam ją o robienie zdjęć na tyle ile mogła i o to one:

FOTO RELACJA:

 

 

Słowa od Justyny:

Wierzę w to, że jednak wszystko jest możliwe, że wszystko da się wyleczyć…

 

Pozdrawiam serdecznie

Sylwia