Moja misja…

Witam Was serdecznie

Kiedy zakładałam stronę moim najważniejszym celem było i jest przekazywanie jak największej ilości informacji odnośnie łysienia plackowatego, wsparcie dla osób z tą dolegliwością oraz uświadamianie społeczeństwa.

Myślę, że moja misja, cel realizuje się w 100 % i jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu :).

Dziś udostępniam Wam kolejny wyjątkowy filmik z Agatą Bura, która opowiada swoją historię z łysieniem plackowatym:

Łysienie Plackowate – o tym się Mówi!

Cieszę się niezmiernie, że coraz więcej osób ma w sobie odwagę i chęć podzielenia się swoim doświadczeniem, przeżyciami a tak naprawdę opowiedzeniem swojej jak ważnej historii życia…

Dziękuję Agacie za spotkanie i wspólną rozmowę 🙂

Pozdrawiam serdecznie

Sylwia

Historia Pani Doroty

Witajcie

Dziś przedstawiam Wam historię Pani Doroty, która zmaga się z łysieniem plackowatym odkąd była mały dzieckiem. Łysienie Plackowate to dolegliwość, która dotyka osoby w różnym wieku: dzieci, młodzież  i osoby już dorosłe. Nie jest to łatwa dolegliwość i niestety dotyczy coraz to większego grona osób.

A o to już kilka słów od Pani Doroty:

Na początku jak miałam placki a było to jak miałam 8-9 lat to po zastosowaniu jakiś płynów maści pomogło. Teraz mam 57 lat od 7 lat jestem całkowicie łysa. Kiedyś pomagały sterydy naświetlanie PUFa i różne wcierania. Teraz jeżdżę co pół roku do kliniki do Katowic. na kontrolę. Jest ciężko peruka starcza na pół roku więc raz mam dofinansowanie a raz płacę w całości. Do domu jak wracam z pracy pierwsze co to zdejmuję ją. Bardzo ciężko jest latem bo syntetyk się nagrzewa i czuję się jak bym była pod suszarką Wpadły mi także brwi i rzęsy. Jak widzę jak kobiety mają piękne włosy to jest mi bardzo ciężko. Wiem że są ludzie bardzo ciężko chorzy i moja choroba to pikuś. Ale jest ciężko. Pozdrawiam

Za zgodą Pani Dorota udostępniam tę wiadomość. Może ktoś z czytelników będzie mógł poradzić z jakich dostępnych rozwiązań może skorzystać Pani Dorota aby jednak poczuć się bardziej komfortowo. Również chciałam jeszcze raz podkreślić, że osób mających tę dolegliwość w naszym kraju jest bardzo dużo. Dziękuję Pani Dorocie za odwagę i chęć rozmawiania o swoich odczuciach. Jednocześnie zachęcam inne osoby do rozmowy i podzielenia się tym co Wam pomogło i z jakich rozwiązań korzystacie.

pozdrawiam serdecznie

Sylwia

Historia Teresy

Chcę aby ten rok był przełomowy dla łysienia plackowatego. Aby każdy, którego dotyczy ten temat mówił o tej dolegliwości otwarcie i żył w pełni bez żadnych ograniczeń.

Przedstawiam Wam historię Teresy, która niedawno do mnie napisała. Teresa ma łysienie plackowate i odważyła się o tym mówić i pisać. Zobaczcie jak łysienie plackowate potoczyło się u niej:

Mniej więcej 3 lata temu i jakieś 10 miesięcy po urodzeniu pierwszego dziecka, a także po 2 latach kompletnie nietrafionego odczulania przeciwko roztoczom, obudziłam się rano i po wstaniu z łóżka stwierdziłam,że coś tu się sypie z sufitu. Po wykonaniu kilku obrotów wokół własnej osi odkryłam,że to jednak nie z sufitu a z głowy. Moje długie do ramion włosy przegrały w nierównej walce z grawitacją i przy każdym ruchu zmierzały do środka ziemi. Hmm, pomyślałam, że oto nadszedł moment, o którym mówiły wszystkie znane mi matki karmiące i po prostu zaczęła się pociążowa utrata owłosienia. Kiedy jednak wizyta w łazience i mycie włosów, zakończyły się totalnym zatkaniem odpływu przez pokaźną garść kolejnych włosów, coś mi podpowiedziało, że to jednak będzie jakaś grubsza sprawa.

Kiedy dwa dni później siedziałam w gabinecie dermatologa, na głowie nie miałam już ok. 50% owłosienia i padła diagnoza – łysienie plackowate. Zalecono mi Loxon oraz  żeby się nie stresować ( bo to na pewno stres). Cóż, stres dopiero miał się zacząć, gdy po tygodniu 80% moich włosów opuściło swe dotychczasowe miejsce zamieszkania. Ogólnie czas wypadania przypominał mi zrzucanie zimowej sierści przez mojego kota, kiedy to kłaki były absolutnie wszędzie, a zebrane do kupy, mogły stanowić materiał na pokaźny koc. Niezadowolona  z takiego obrotu sprawy (w pracy pytano mnie czy zmieniłam religię, gdyż nagle zaczęłam pojawiać się w chustce), zmieniłam dermatologa. Pan zakwalifikował mój przypadek jako łysienie totalne i skierował do szpitala.

Ah, cóż to były za wakacje. Piękny, upalny lipiec a ja dwa tygodnie na oddziale dermatologicznym, gdzie sami stali bywalcy, paradują w slipkach, bądź satynowych szlafroczkach, wysmarowani maściami i otwarci na wszelkie nowe znajomości. Klimat sanatorium potęgował jeszcze w moim odczuciu rodzaj terapii – PUVA, który polega na opalaniu w turbosolarium, po uprzednim połknięciu fotouczulacza (coś podobnego do oparów barszczu Sosnowskiego). Oddział dermatologiczny jest relatywnie lekkim oddziałem, tak więc każdy robi to, co lubi. Jedni ćwiczą balet, inni obmyślają, gdzie ukryć „te bezsensowne tabletki na nadciśnienie, bo ja nie mam nadciśnienia!”, jeszcze inni udzielają się towarzysko i wykonują niekończące się tournee po salach oddziału. Ale wróćmy do łysienia, terapia zadziałała, choć chyba nie dokładnie zgodnie z planem… dwa tygodnie po powrocie ze szpitala wypadły mi absolutnie wszystkie włosy. Podsumowując, przejście od stanu normalnego do wyłysienia całkowitego, zajęło mojemu organizmowi jakieś 1,5 miesiąca.

To oczywiście nie koniec historii Teresy – całe jej życie z łysieniem całkowitym opisuje na swoich stronach więc zobaczcie sami:  zawszeuczesana.wordpress.com    bosastopa.kinea.pl

Bardzo Ci dziękuję, że podzieliłaś się swoim doświadczeniem i że masz w sobie tyle siły i energii aby cieszyć się życiem z włosami czy nie :).

Pozdrawiam serdecznie

Sylwia

Historia Karoliny

Karolina od 4 lat idzie przez życie z Łysieniem Plackowatym. Bardzo się cieszę, że coraz więcej osób mówi otwarcie o tej dolegliwości a przede wszystkim realizuje życie i nie rezygnuje ze swoich planów:

W jakim wieku zaczęłaś tracić włosy? Pamiętasz jak to wszystko się zaczęło?
Miałam 15 lat kiedy AA zaatakowało. Wszystko zaczęło się od małego placuszka z tyłu głowy, sytuacja postępowała tak szybko, że po miesiącu w ogóle nie miałam włosów. Z czasem, dzięki lekom, włosy odrosły, a ja myślałam, że teraz już będzie w porządku. Okazało się jednak inaczej.

Jak z perspektywy czasu oceniasz pomoc lekarską jakiej Ci udzielono?
Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, ale jeśli mam być szczera, nie oceniam tej pomocy pozytywnie. Zaproponowano mi sterydy, wypróbowaliśmy je, potem krioterapię, w której by zobaczyć rezultaty, potrzeba czasu. Wobec braku efektów rozłożono ręce, miałam jedynie ograniczyć stres. Byłam bardzo zawiedziona, bo taki brak konkretów oznaczał, że lekarze zwyczajnie nie wiedzą co robić.

Jakie emocje towarzyszyły początkom alopecji w Twoim przypadku?

Byłam nastolatką, dopiero co ukończyłam gimnazjum. Myślałam, że wezmę lek i choroba zwyczajnie mi przejdzie, a włosy urosną. Kiedy minął rok , dwa, trzy, a potem cztery- załamałam się psychicznie, trudno mi było patrzeć na swoją łysą głowę.

Cały wywiad z Karoliną dostępny jest:

www.hairmajestystudio.pl/pl_PL/silna-dzieki-lysieniu/

Jeśli szukasz porady, wsparcie odnośnie łysienia plackowatego to pisz śmiało – zapraszam Cie do naszej społeczności 🙂

Pozdrawiam serdecznie

Sylwia

Wiadomość od Justyny :)

Witajcie

W tym przedświątecznym klimacie chciałabym Wam przekazać dobrą wiadomość od Justyny.

Z Justyną już się wcześniej poznaliśmy, jej historie znajdziecie TUTAJ

Ostatnio pisałam o  efektach w czerwcu. Teraz  w grudniu włosy Justyny wyglądają tak:

 

Justyna mówi, że choć nadal jeszcze wypada trochę to, jednak włosy są w lepszej kondycji i przede wszystkim są :). Natomiast brakuje im gładkości. Jeśli możecie podpowiedzieć co mogłoby pomóc jej odzyskać tę gładkość włosów to piszcie. Ważne jest aby były to bezpieczne i jak najbardziej naturalne rozwiązania 🙂

Temat łysienia plackowatego nie jest łatwy. Każdy pewnie kto dostał je raz czasem wraca do myśli, czy ono wróci…. To co jest ważne to, że widać, że można przeciwdziałać i odzyskać włosy.

Przy okazji zbliżających się Świąt już teraz życzę wszystkich z ł.p aby odzyskali włosy i dużo pozytywnego myślenia 🙂

Pozdrawiam serdecznie

Sylwia