Historia Karola

Cześć Mam na imię Karol postanowiłem podzielić się swoją historią o łysieniu plackowatym. Niestety ono i mnie dopadło. Nie wiem skąd, jak i gdzie, po prostu będąc u fryzjera, moja fryzjerka, u której obcinam się już kilka dobrych lat poinformowała mnie, że mam jakiegoś placka z tyłu głowy. Ja na to jakiego placka i o co chodzi. Pokazała mi w lusterku i rzeczywiście okazało się, że jest tam łyse miejsce tak z 2 cm na 2 cm. Dalej już poszło szybko. Zaczęły się pojawiać nowe placki, Włosy wypadały. Nie chcąc mieć „szachownicy” na głowie zgoliłem ją całą i taką fryzurę mam już cały czas. Chodziłem do lekarzy jednak łysienie nie ustąpiło. Po kilku wizytach poddałem się z szukaniem leczenia i przyjąłem obecny mój wygląd za taki jaki musi być i już.

Trwa to już przeszło dziesięć lat. Dziś jest to dla mnie już coś normalnego. Nie odczuwam dyskomfortu i nie wpływa to na moje samopoczucie. No może jak jest zimno hehe :).

Na początku nie było tak kolorowo. Nie potrafiłem się przestawić i zaakceptować mojego nowego wyglądu. Czułem się mało męsko, mało wartościowo. Odpychałem moją żonę, przestałem okazywać jej czułość. Walczyłem sam ze sobą. Z drugiej strony te nie ustające pytania kolegów, znajomych: o nowej fryzurze, co mi się stało, co to za zmiana itp. Miałem dosyć i najchętniej nie wychodził bym z domu. Za namową, żony, która mimo mojego zachowania cały czas mnie wspierała i szukała rozwiązań wziąłem urlop w pracy.

life-2382349_1280

Spędziliśmy kilka dni w domu. Żona pokazywała mi zdjęcia różnych osób, które tak jak ja były łyse ale osiągnęły sukcesy w biznesie lub w sporcie. Osiągnęły swój cel i sukces w życiu. Starała się przekonać mnie, że nie ważne jak wyglądamy. Ważne kim jestem. Powoli to do mnie zaczynało docierać.

Później wyjechaliśmy na wczasy. Tam zacząłem czuć się bardziej komfortowo. Nikt mnie nie znał, nie zadawał pytań. Mogłem być ponownie sobą. Z dnia na dzień wracały mi siły i energia do działania. Zauważyłem też, że tak naprawdę mało kto zwraca uwagę na to czy mam włosy, czy nie. Mogłem być ponownie sobą. Z taką energią i pozytywnym nastawieniem wróciłem do domu. Gdy przyszedł czas powrotu do pracy i wszystkich obowiązków po prostu ubrałem się i wyszedłem. Zacząłem nowy rozdział, w życiu, w którym nie pozwalam aby coś decydowało o nim poza mną….

 

Sylwia

Historia Pani Agaty

CZY Z ŁYSIENIEM PLACKOWATYM DA SIĘ ŻYĆ?

PERFIDNA PRZYPADŁOŚĆpani Agata

Łysienie plackowate to przebiegła choroba, przychodzi bowiem bez jakiejkolwiek zapowiedzi, czasem długo po zaistnieniu pierwotnej przyczyny i potrafi tak się u nas zadomowić, że nawet po wyeliminowaniu powodów jej wystąpienia, pacjentom nie udaje się odzyskać ich naturalnych włosów. Jest to też choroba podstępna, bo mało honorowo często dotyka ludzi, którzy nie bardzo mogą się sami bronić – dzieci i osób w trudnym położeniu emocjonalnym. Moje długoletnie obserwacje cierpiących na alopecję o rozmaitym podłożu i przebiegu, pozwalają mi stwierdzić, iż przypadłość ta dotyczy jednostek wyjątkowych: wrażliwych, ambitnych i odczuwających więcej niż otoczenie. Dlatego właśnie tak trudno jest nam pogodzić się z łysieniem i ewentualnymi porażkami w procesie jego zwalczania.

RECEPTA NA SUKCES

Nieliczne przypadki wygranej z chorobą jakie poznałam miały jeden element wspólny – pacjent nie skupiał się na utracie włosów w trakcie przechodzonej terapii farmakologicznej. No właśnie – łatwiej powiedzieć niż zrobić! Jak się nie stresować jak człowiek łysieje i wszyscy to widzą?! Moja propozycja to jednoczesne odzyskanie atrakcyjnego wyglądu jeszcze w trakcie przechodzonego leczenia. Wszystko po to, aby zapewnić sobie spokój ducha w kluczowym pierwszym okresie po ataku choroby, bo wtedy właśnie szanse na odzyskanie włosów są największe.

JEST ROZWIĄZANIE

Dla osób, które swoją walkę przegrały mam jednak słowa otuchy. Da się żyć – jestem tego chodzącym dowodem! Bardzo ważnym elementem na mojej osobistej drodze do samoakceptacji i poukładania sobie życia z chorobą było znalezienie komfortowych metod tuszowania braku włosów, które pozwoliłyby mi na realizację marzeń takich jak podróże, sport, znalezienie miłości czy kariera zawodowa. Takim właśnie rozwiązaniem okazały się być “niechirurgiczne uzupełnienia włosów”.

 

MIEJSCE PEŁNE EMPATII

Postanowiłam zaoferować sprawdzone metody innym w moim położeniu, bo moja droga to było 16 ciężkich latach poszukiwań pełnych wzlotów i upadków (z naciskiem na upadki), bycia królikiem doświadczalnym i pozwalania innym na zarabianie na moim nieszczęściu niemałych pieniędzy. Postanowiłam więc wyjść z cienia i zaoferować innym w sytuacji podobnej do mojej wsparcie, wiedzę, ale także komfort atrakcyjnego wyglądu MIMO choroby. Miejsce, które stworzyłam stawia na profesjonalizm, zrozumienie indywidualnych potrzeb, doradztwo i uczciwość rozumianą także jako rozsądne ceny, aby nikogo nie pozbawić szansy na normalne funkcjonowanie w społeczeństwie z powodu braku włosów.

JAK TO DZIAŁA?

Czym więc są te niechirurgiczne uzupełnienia/implanty włosów? W ogromnym skrócie zagęszczają bądź przedłużają one włosy zasłaniając miejsca ubytków czyniąc fryzurę bujniejszą i zdrowo wyglądającą. W zależności od indywidualnych preferencji klienta uzupełnienie takie może przybierać różne formy, zróżnicowane pod względem sposobu montowania i trwałości. Inne rozwiązania są rekomendowane dzeciom, a inne kobietom i mężczyznom.

Tylko doskonałe zrozumienie preferowanego sposobu funkcjonowania klienta, jego trybu życia, a także analiza jego typu urody pod okiem stylisty, pozwalają dobrać rodzaj uzupełnienia, który stanowić będzie rzeczywistą ozdobę i ułatwienie, zapewniając w pełni naturalny wygląd. Z technicznego punktu widzenia „niechirurgiczny implant” to włosy osadzone na bazie, która później jest integrowana z włosami klienta (jeśli takie on posiada) bądź też aplikowana w całkowicie bezbolesny i bezinwazyjny sposób bezpośrednio na jego skórę.

Nikogo nie pozostawiamy bez pomocy, bo uzupełnienia włosów mogą nosić zarówno osoby całkowicie pozbawione włosów, osoby z miejscowymi ubytkami, a także klienci, którzy zwyczajnie nie są zadowoleni z gęstości swoich włosów lub chcieliby uczynić swoje codzienne procesy pielęgnacyjne wygodniejszymi.

A CO Z PERUKAMI?

Co więc odróżnia to rozwiązanie od peruk czy tupetów? Niechirurgiczne uzupełnienia włosów są skrojone na miarę, ich wszystkie atrybuty jak kształt, metoda aplikacji, gestość, rodzaj włosów, kolorystyka itp. są tak skomponowane, aby idealnie pasować do konkretnego klienta i perfekcyjnie odpowiadać na jego problem z włosami, dając w pełni naturalny efekt końcowy. W tym kontekście perukę należy rozumieć jak tańszy zastępnik, który zawsze wiąże się z kompromisem w kwestii naturalności wyglądu i komfortu użytkowania. Z doświadczenia wiemy, że nawet najlepsza peruka nie pozwala na takie poczucie naturalności, dopasowanie, wygodę i stabilność jak uzupełnienie włosów. Te na pozór mało istotne kwestie mają kluczowe znaczenie jeśli chcemy czuć pewność i bezpieczeństwo w sytuacjach takich jak spacer na wietrze, wizyta u dentysty czy na basenie. Niechirurgiczne uzupełnienia włosów rekomenduje się szczególnie dzieciakom, które funkcjonują nieco inaczej niż dorośli, a tylko najlepsze sposoby uzupełniania włosów pozwalają im na pełne beztroski dzieciństwo.

Studio, które stworzyłam zajmuje się też perukami i treskami, ale pacjentom borykającym się z łysieniem plackowatym zdecydowanie polecamy niechirurgiczne implanty włosów. Warto zobaczyć różnicę na własne oczy zanim zecydujecie się Państwo na rozwiązanie dla siebie lub Waszych dzieci. W każdym przypadku zapraszamy do HAIR MAJESTY: opowiemy o naszych doświadczeniach, możliwościach działania, pokażemy pełną gamę rozwiązań i wyjdziemy naprzeciw Waszym potrzebom finansowym.

JAK SIĘ KONTAKTOWAĆ?

Jesteśmy w Warszawie i Katowicach, ale jeśli trzeba możemy też pogadać przez telefon. Proszę się nie wahać i pisać z pytaniami. Głowa do góry – zawsze jest rozwiązanie!
Jeśli chcielibyście Państwo zadać pytania aszym specjalistom lub skomentować artykuł to zapraszamy do kontaktu:
info@hairmajestystudio.pl
Więcej info o naszej ofercie:
www.hairmajestystudio.pl
Można znaleźć nas też na Facebook’u:
https://www.facebook.com/hairmajestystudio/

BIO AUTORKI: Agata Bura– optymistka, która od 16 lat cierpi na łysienie plackowate, założycielka HAIR MAJESTY SECRET SERVICE STUDIO miejsca dedykowanego osobom potrzebującym wsparcia w kwestii włosów, gdzie KAŻDY znajdzie pomoc! Na swoich trudnych przeżyciach buduje działalność edukacyjną i społeczną w zakresie przełamywania tabu jakim jest problem łysienia.

Dobre wiadomości od Justyny

Cześć

Jest mi bardzo miło przekazać Wam bardzo dobre wiadomości od Justyny. Dla przypomnienia Justyna zmaga się z łysieniem plackowatym ale też ma drugą dolegliwość bielactwo. Wszystkie historie dodane od Justyny znajdziecie TUTAJ.

Poniżej przesyłam zdjęcia jakie Justyna przesłała – bardzo ładnie widać jak włosy robią się bardziej gęste i placki zarastają. Bardzo się cieszę, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Oczywiście sami w komentarzu możecie zapytać jak osiągnęła taki efekt – natomiast ja Wam mogę powiedzieć, że Justyna pracuje nad tym systematycznie, nie poddaje się a przede wszystkim ma bardzo dobre nastawienie i optymistycznie patrzy w przyszłość 🙂

lysienieplackowate24.pl2 lysienieplackowate242

Jeśli macie pytania, lub chcielibyście napisać do Justyny to piszcie w komentarzach.

Pozdrawiam serdecznie

Sylwia

III Część Historii Justyny

Witajcie

Co u Was słychać, jak minęły Święta – odpoczęliście trochę?

Dziś przedstawiam Wam kolejną wiadomość od Justyny, która zmaga się zarówno z łysieniem plackowatym i bielactwem. Choroby autoimmunologiczne niestety lubią występować parami, dlatego warto sprawdzić dokładnie mając jedną czy czasem druga się gdzieś nie odzywa.

Zobaczcie co słychać u Justyny:

Mój prawy placek już jest mało widoczny ten najmniejszy po prawej stronie też całkiem dobrze gorzej jeszcze jest nad karkiem mam zarośnięty placek ale blisko mam nowy mały. Jestem zadowolona że napisałam do Ciebie mogę się sporo dowiedzieć jak dbać o włosy żeby już nie łysiały. Wiem że jest to możliwe mieć kilka lat spokój :-).  Zaobserwowałam, że gdy jestem nerwowa bardziej i mniej jem to pojawia się jakiś mały nowy placek  tak jak mam teraz malutki nowy obok starego. Cieszę się, że w ogóle dorastają. Moja dermatolog od razu pierwszy raz jak poszłam do niej to pamiętam, powiedziała, że odrosną i że nie mam czytać co piszą w necie bo stres większy przez to a od tego wypadają. Powiedziała mi, że to dlatego, że stres obkurcza nasze drobne naczynka krwionośne przez co nie docierają do włosów składniki i jest często zimno a ja marznę zawsze nawet latem :-).

 

motivation-1402852_1280
Chciałam się podzielić efektami. Zdecydowanie mniej ich mi leci na razie co mnie cieszy ale są dni ze jeszcze gubię chyba zależy od nerwów, chodź podchodzę do tego jak mi radziłaś niczym się nie przejmuję. Chcę wejść w wiosenny nastrój już z włosami oby mi się to udało. Nerwom muszę mówić nie. Staram się codziennie robić masaże – nawet dwa razy dziennie jak mi się uda. Obiecałam sobie, że ta choroba nie będzie mi towarzyszyć całe życie tak jak bielactwo.

 

Pozdrawiam Was serdecznie

Sylwia

II Część Historii Justyny

Witajcie

Dziś przedstawiam Wam kolejną część wiadomości od Justyny, która chciała podzielić się z nami swoim doświadczeniem z chorobami o podłożu autoimmunologicznym. Niestety Justyna oprócz łysienia plackowatego ma również bielactwo co jak sami zaraz przeczytać nie ułatwia jej sprawy.

Pamiętajcie, że osób z łysieniem plackowatym jest sporo ale są również osoby, które zmagają się z trudniejszymi dolegliwościami:

Po kilku miesiącach łyse miejsca są małe ale placek który jest w kształcie zygzaka jeszcze jest spory. Podchodzę do łysienie plackowatego tak, że staram się nie myśleć o nim dużo. Wiąże włosy i przez to łysych miejsc nie widać. Teraz nosze czapkę. Wcześniej zmieniłam styl na sportowy – nosiłam czapeczkę z daszkiem i dresy. Mam chorobę, z która długo walczyłam bez efektów – bielactwo po babci. Na szczęście nie mam na buzi, dłoniach bardziej nogi i co mi przeszkadza łokcie. Nie jest łatwo z tym żyć ale coraz bardziej z tym się godzę mam już 27 lat wiec coraz bardziej podchodzę do tego z dystansem chodź młode lata były ciężkie. Przeszkadza mi to trochę w pracy pracuje miedzy ludźmi, nie lubię gdy ktoś patrzy mi na łokcie. Myślę, że to i problemy rodzinne spowodowały łysienie. Wiadomo mam gorsze dni bo boje się, że włosy nigdy nie będą już mocne, gęste ale daje radę. Podchodzę z optymizmem w przyszłość.

positive-954797_640

Nastawienia takiego się uczę dopiero właśnie przez to, że zaczęłam łysieć. Stwierdziłam, że muszę nauczyć się żyć z bielactwem i innymi sytuacjami stresującymi co mnie nie omija niestety. Zawsze starałam się ukrywać bielactwo ale coraz częściej ludzie widzom co mam, wiadomo komentarz zaboli ale staram się nauczyć z tym żyć.

Samopoczucie idzie w dobrym kierunku, masuje sobie głowę kilka razy dziennie. Używam szczotkę z naturalnego włosia. Ostatnio byłam u lekarza. Powiedział, że całkiem dobrze mi się zarasta. Mam dalej łykać tabletki i wcierać w skórę.