Forum internetowe http://lysienieplackowate24.pl używa plików cookies.
Używamy plików cookies oraz posiadamy zgodność z RODO, w celu poprawienia jakości na naszej stronie internetowej.

Możesz dowiedzieć się więcej na temat plików cookies, których używamy, lub wyłączyć je w ustawieniach.



  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Moja historia
#1
Witajcie, mam na imię Sylwia. Kilka lat temu utraciłam włosy z połowy głowy. Udało mi się jednak wyjść z Łysienia Plackowatego i odzyskałam moje włosy. Założyłam forum abyśmy mogli dzielić się naszym doświadczeniem, podpowiadać sobie jak przeciwdziałać łysieniu plackowatemu. Mam nadzieję, że to forum będzie miejscem spotkań osób, których ten temat dotyczy i że będziemy się wzajemnie wspierać Smile.
  Odpowiedz
#2
Witam.

Dziś własnie trafiłam na to forum. Chciałabym się przywitać i może powiedzieć coś o swoim przypadku. Nie wiem w którym wątku mogę to zrobić. Może tu? Smile
Na początku chciałabym powiedzieć, że cudownie, że powstała strona jednocząca ludzi z tym samym problemem. Sama walczę z łysieniem plackowatym od ok 10 r.ż. Teraz mam 29 lat... Szmat czasu. Żałuję, że na początku mojej "przygody" nie było chociaż grup wsparcia. W tamtym czasie wydawało mi się, że nikt po za mną nie choruje. Nie będę się rozpisywała może o szczegółach bo każda z nas wie z pewnością jak wygląda codzienne życie w ciągłym stresie i hasłem "a co jak ktoś zauważy?" dudniącym z tyłu głowy... Do 22 r.ż. chorobę dało się ukryć. żyłam całkiem normalnie. Skończyłam wymarzone studia. Wyszłam za mąż. Urodziłam dziecko. Trzeba żyć. Niestety przed ślubem straciłam 90 % włosów  Sad   Od 7 lat nosze perukę.   Nie było innego wyjścia. Kiedy zaczynałam w panice odwiedzać różnych specjalistów ( w tym bardzo uznanych dermatologów ) wszyscy rozkładali ręce. Ewentualnie proponowali zastrzyki i płyny które jednak pomimo długiego stosowania nie przynosiły efektów.  Było to właśnie około 7 lat temu. Poddałam się i przestałam szukać pomocy wśród lekarzy. Zupełnie straciłam nadzieję. Peruki na szczęście są ładne i wyglądają całkiem naturalnie. Najbliżsi wiedzą że to nie moje włosy a pytania innych typu :"byłaś u fryzjera" kwituje krótkim "yhm" i zmieniam temat - w końcu nie każdy musi rozmawiać o fryzjerze godzinami Wink  tego co czytam są teraz nowe metody i wiedza jest znacznie większa. W moim przypadku dopiero niedawno włosy zaczęły odrastać.  Zaczęłam masować skórę głowy szczotką do pillingu i (może śmiesznie to zabrzmi) medytować wyobrażając sobie że mam włosy. Fachowo można by było to nazwać afirmacją Wink  Od czasu kiedy masuję skórę głowy włosy rosną znacznie szybciej i jest ich dużo więcej. Z 10 % zrobiło się około 80 %. Mam ogromną nadzieję, że ten proces się nie zatrzyma. Póki co masowałam je używając szamponu z rzepy ale widzę, że macie tu bardziej zaawansowane sposoby  Smile Chętnie poczytam o nich więcej. 

Osobiście nauczyłam się żyć z łysieniem jednak nie jest to takie życie jakie chciałabym prowadzić. Czuję wiele ograniczeń. 

Pozdrawiam.
  Odpowiedz
#3
Witajcie

W tym wyjątkowym dniu, życzę wszystkim radosnych Świąt Bożego Narodzenia, a na nadchodzący rok abyśmy się wspierali wspólnie w tej naszej dolegliwości i oby wszystkim włosy odrosły [Obrazek: smile.png]


Załączone pliki Miniatury
   
  Odpowiedz
#4
(12-15-2017, 10:30 PM)MelaO. napisał(a): Witam.

Dziś własnie trafiłam na to forum. Chciałabym się przywitać i może powiedzieć coś o swoim przypadku. Nie wiem w którym wątku mogę to zrobić. Może tu? Smile
Na początku chciałabym powiedzieć, że cudownie, że powstała strona jednocząca ludzi z tym samym problemem. Sama walczę z łysieniem plackowatym od ok 10 r.ż. Teraz mam 29 lat... Szmat czasu. Żałuję, że na początku mojej "przygody" nie było chociaż grup wsparcia. W tamtym czasie wydawało mi się, że nikt po za mną nie choruje. Nie będę się rozpisywała może o szczegółach bo każda z nas wie z pewnością jak wygląda codzienne życie w ciągłym stresie i hasłem "a co jak ktoś zauważy?" dudniącym z tyłu głowy... Do 22 r.ż. chorobę dało się ukryć. żyłam całkiem normalnie. Skończyłam wymarzone studia. Wyszłam za mąż. Urodziłam dziecko. Trzeba żyć. Niestety przed ślubem straciłam 90 % włosów  Sad   Od 7 lat nosze perukę.   Nie było innego wyjścia. Kiedy zaczynałam w panice odwiedzać różnych specjalistów ( w tym bardzo uznanych dermatologów ) wszyscy rozkładali ręce. Ewentualnie proponowali zastrzyki i płyny które jednak pomimo długiego stosowania nie przynosiły efektów.  Było to właśnie około 7 lat temu. Poddałam się i przestałam szukać pomocy wśród lekarzy. Zupełnie straciłam nadzieję. Peruki na szczęście są ładne i wyglądają całkiem naturalnie. Najbliżsi wiedzą że to nie moje włosy a pytania innych typu :"byłaś u fryzjera" kwituje krótkim "yhm" i zmieniam temat - w końcu nie każdy musi rozmawiać o fryzjerze godzinami Wink  tego co czytam są teraz nowe metody i wiedza jest znacznie większa. W moim przypadku dopiero niedawno włosy zaczęły odrastać.  Zaczęłam masować skórę głowy szczotką do pillingu i (może śmiesznie to zabrzmi) medytować wyobrażając sobie że mam włosy. Fachowo można by było to nazwać afirmacją Wink  Od czasu kiedy masuję skórę głowy włosy rosną znacznie szybciej i jest ich dużo więcej. Z 10 % zrobiło się około 80 %. Mam ogromną nadzieję, że ten proces się nie zatrzyma. Póki co masowałam je używając szamponu z rzepy ale widzę, że macie tu bardziej zaawansowane sposoby  Smile Chętnie poczytam o nich więcej. 

Osobiście nauczyłam się żyć z łysieniem jednak nie jest to takie życie jakie chciałabym prowadzić. Czuję wiele ograniczeń. 

Pozdrawiam.

Witam . Nie jestes sama w tej chorobie . Mozna z tym walczyc , Ja sam byłem zaskoczony pojawieniem się tej choroby ale po ponad 20 miesiacach walki myslę ze pokonałem chorobę . Jesli to ułatwi Ci walke z chorbą to proszę o blizszy kontakt - wszytko opowiem co robiłem
  Odpowiedz
#5
Proszę opisać Pana sposób leczenia na forum bo widzę, iż sporo jest użytkowników, tylko chyba nie każdy ma chęć lub odwagę napisać. A szkoda  Sad
Może akurat pomoże to innej osobie, może doda odwagi, a może podsunie sposób rozwiązania Naszego wspólnego problemu...
  Odpowiedz
#6
Cześć, trochę czasu zbierałam się, żeby założyć tutaj konto, ale dzisiaj chyba przyszedł ten dzień kiedy postanowiłam się "ujawnić".

Łysienie plackowate zaczęło mi się jak miałam około 10 lat. Na początku mały placek, z czasem ponad połowa głowy. Diagnoza została postawiona dosyć szybko, bo już lekarz rodzinny podejrzewał co to może być. Zaczęto szukać przyczyny, najpierw w organizmie podejrzewając niedoczynność tarczycy. Okazało się jednak, że wszystkie wyniki były idealne, więc została jedynie psychika. Niestety problemy rodziców, o których ja teoretycznie jako dziecko nie wiedziałam były tak dużym obciążeniem, że psychologowie rozkładali ręce. 
Dość szybko trafiłam do dr Ambroziaka (teraz prowadzi jakiś program o medycynie estetycznej), który zastosował terapię czymś w stylu alergenów. Włosy zaczęły odrastać jak głupie, jednak skutkiem ubocznym były obrzydliwe bąble, których już się nie dało ukryć. Jak się domyślacie, dzieci w tym wieku są wyjątkowo okrutne i ciężko było uniknąć komentarzy na temat moich włosów i skóry. Ja oczywiście ignorowałam to, ale w głębi duszy mnie to bardzo bolało.
Po tym epizodzie włosy odrosły, poszłam do gimnazjum i oczywiście wszystko wróciło. Tym razem jednak włosy praktycznie od razu zaczęły odrastać. Po jakimś roku został już tylko mały placek z tyłu. 
Później jednak poszłam do liceum, które okazało się być najbardziej stresującym miejscem do jakiego trafiłam w życiu. I wszystko wróciło z ogromną siłą. Zaczęłam kombinować z jakimiś proszkami zagęszczającymi włosy, a później z dopinanymi włosami aby ukryć "dziury". 
I wtedy zaczął się dziwny cykl, który trwa do dzisiaj - na jesieni włosy zaczynają wypadać, aby wiosną znowu odrosnąć. Początkowo więcej ich wypadało, a sam cykl wzrostu był krótszy. Od dwóch lat obserwuje wzmożone wypadanie mniej więcej na przełomie października i listopada, a pod koniec grudnia zaczynają już odrastać. W rezultacie mam więcej włosów niż w ostatnich latach, bo nie wszystkie zdążą wypaść przez ten gorszy okres.
Łudzę się, że z roku na rok ten czas wypadania będzie się coraz bardziej skracał. Od dwóch lat noszę jednak perukę, bo tył głowy zarasta dużo wolniej niż cała reszta i jest też pierwszy do "wylotu" jesienią. Dodatkowo rok temu zdiagnozowano u mnie chorobę Hashimoto, którą podejrzewano już dawno, ale wcześniej nie było żadnych wyraźnych objawów. 
Obecnie biorę leki na tarczycę, a włosy staram się wzmacniać różnymi olejami i wcierkami. Dodatkowo od początku tego roku odstawiłam gluten, ponieważ słyszałam, że moze być on przyczyną wielu chorób autoimmunologicznych w tym łysienia plackowatego i hashimoto.

Ufff, przepraszam, że tak się rozpisałam, ale jak miała być "Moja historia", to starałam się niczego nie pominąć [Obrazek: wink.png]
  Odpowiedz
#7
W nawiązaniu do ostatniej opisanej historii chciałabym dopytać, czy uważasz, iż główną przyczyną pojawienia się choroby jest jednak STRES??
Moja córka od dwóch lat zmaga sie z tą chorobą i właśnie teraz w styczniu pojawiły sie kolejne nowe ogniska. Niestety :-(
Zaczyna się robić placek na czubku głowy i to ciekawe że tuż obok tego co rok temu. Ten który już zarósł jest jakby "mocny", włoski są ciemniejsze, ale Są !  
W naszym przypadku też w  sezonie zimowym pojawia się nawrót choroby. 
Hmm... czy to zbieg okoliczności czy ta choroba tak ma ? 
Będę wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam.
  Odpowiedz
#8
(01-28-2018, 11:38 AM)PL2010 napisał(a): W nawiązaniu do ostatniej opisanej historii chciałabym dopytać, czy uważasz, iż główną przyczyną pojawienia się choroby jest jednak STRES??
Moja córka od dwóch lat zmaga sie z tą chorobą i właśnie teraz w styczniu pojawiły sie kolejne nowe ogniska. Niestety :-(
Zaczyna się robić placek na czubku głowy i to ciekawe że tuż obok tego co rok temu. Ten który już zarósł jest jakby "mocny", włoski są ciemniejsze, ale Są !  
W naszym przypadku też w  sezonie zimowym pojawia się nawrót choroby. 
Hmm... czy to zbieg okoliczności czy ta choroba tak ma ? 
Będę wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam.

Raczej stres wywołuje nawrót lub silniejszy atak, ale nie jest w żadnym przypadku przyczyną
  Odpowiedz
#9
(01-25-2018, 06:45 PM)Akelos napisał(a): Cześć, trochę czasu zbierałam się, żeby założyć tutaj konto, ale dzisiaj chyba przyszedł ten dzień kiedy postanowiłam się "ujawnić".

Łysienie plackowate zaczęło mi się jak miałam około 10 lat. Na początku mały placek, z czasem ponad połowa głowy. Diagnoza została postawiona dosyć szybko, bo już lekarz rodzinny podejrzewał co to może być. Zaczęto szukać przyczyny, najpierw w organizmie podejrzewając niedoczynność tarczycy. Okazało się jednak, że wszystkie wyniki były idealne, więc została jedynie psychika. Niestety problemy rodziców, o których ja teoretycznie jako dziecko nie wiedziałam były tak dużym obciążeniem, że psychologowie rozkładali ręce. 
Dość szybko trafiłam do dr Ambroziaka (teraz prowadzi jakiś program o medycynie estetycznej), który zastosował terapię czymś w stylu alergenów. Włosy zaczęły odrastać jak głupie, jednak skutkiem ubocznym były obrzydliwe bąble, których już się nie dało ukryć. Jak się domyślacie, dzieci w tym wieku są wyjątkowo okrutne i ciężko było uniknąć komentarzy na temat moich włosów i skóry. Ja oczywiście ignorowałam to, ale w głębi duszy mnie to bardzo bolało.
Po tym epizodzie włosy odrosły, poszłam do gimnazjum i oczywiście wszystko wróciło. Tym razem jednak włosy praktycznie od razu zaczęły odrastać. Po jakimś roku został już tylko mały placek z tyłu. 
Później jednak poszłam do liceum, które okazało się być najbardziej stresującym miejscem do jakiego trafiłam w życiu. I wszystko wróciło z ogromną siłą. Zaczęłam kombinować z jakimiś proszkami zagęszczającymi włosy, a później z dopinanymi włosami aby ukryć "dziury". 
I wtedy zaczął się dziwny cykl, który trwa do dzisiaj - na jesieni włosy zaczynają wypadać, aby wiosną znowu odrosnąć. Początkowo więcej ich wypadało, a sam cykl wzrostu był krótszy. Od dwóch lat obserwuje wzmożone wypadanie mniej więcej na przełomie października i listopada, a pod koniec grudnia zaczynają już odrastać. W rezultacie mam więcej włosów niż w ostatnich latach, bo nie wszystkie zdążą wypaść przez ten gorszy okres.
Łudzę się, że z roku na rok ten czas wypadania będzie się coraz bardziej skracał. Od dwóch lat noszę jednak perukę, bo tył głowy zarasta dużo wolniej niż cała reszta i jest też pierwszy do "wylotu" jesienią. Dodatkowo rok temu zdiagnozowano u mnie chorobę Hashimoto, którą podejrzewano już dawno, ale wcześniej nie było żadnych wyraźnych objawów. 
Obecnie biorę leki na tarczycę, a włosy staram się wzmacniać różnymi olejami i wcierkami. Dodatkowo od początku tego roku odstawiłam gluten, ponieważ słyszałam, że moze być on przyczyną wielu chorób autoimmunologicznych w tym łysienia plackowatego i hashimoto.

Ufff, przepraszam, że tak się rozpisałam, ale jak miała być "Moja historia", to starałam się niczego nie pominąć [Obrazek: wink.png]


Cześć Smile   super, że jednak się zdecydowałaś przyłączyć i napisać swoją historię. To co mogę poradzić na swoim doświadczeniu to masaże skóry głowy. Skoro włoski odrastają to może warto pobudzać bardziej nowe mieszki włosowe. Ja taki masaż robię niemalże każdego dnia czasami nawet kilka razy już od prawie 10 lat mimo, że udało mi się pokonać tę dolegliwość. Może warto spróbować Smile.

pozdrawiam serdecznie
  Odpowiedz
#10
Czeszcz, miałam problemy z wypadaniem włosów. Miałam kilka ognisk łysienia. W klinice chronomedycyny przeprowadzili mi pełną diagnozę ciała. Po testowaniu ziołowych naparów farmacji, przez miesiąc dali mi indywidualny program leczenia. Ogólnie leczenie trwało 1 rok i 3 miesiące. Każdego miesiąca przeprowadzają ankietę i wydają nowy program leczenia. Ognisko i włosy zostały odbudowane. Leczenie jest niedrogie. Rezultatem jestem bardzo zadowolona.
Klinika znajduje się na Ukraine, w Kijowie. Telefon +30970178989, +380952185444, +380445016128
Możliwie leczenie zdalnie po badaniach lekarskich.
E mail rezonansua@gmail.com
  Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości