Forum internetowe http://lysienieplackowate24.pl używa plików cookies.
Używamy plików cookies oraz posiadamy zgodność z RODO, w celu poprawienia jakości na naszej stronie internetowej.

Możesz dowiedzieć się więcej na temat plików cookies, których używamy, lub wyłączyć je w ustawieniach.



  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
akceptacja
#1
Witam wszystkich, ja nie jestem osobą chorą, ale mam dziecko - a praktycznie dorosłą córkę 18 lat, która cierpi na łysienie plackowate  od 1 roku życia. Praktycznie włosów nigdy nie miała, więc nie wie do tej pory jak to jest - mieć je. Od 13 roku życia chodzi w peruce (różne: z włosa naturalnego, sztucznego - po te najdroższe systemy na zamówienie). Dramat tak naprawdę rozpoczął się gdy miała około 15 lat. Odizolowała się, nie wychodziła z domu, przestała uprawiać sport, nie miała przyjaciół. Nie próbowała podtrzymać żadnych relacji z rówieśnikami. Zdiagnozowano u niej depresję i zaburzenia lękowe. Jest na lekach od prawie 3 lat, od 1,5 roku systematycznie chodzi na psychoterapię psychodynamiczną. I to jest dla nas póki co największy problem. Depresja i lęki powodują,że jej dzień jaki i noc jest koszmarem. Jak to córka mówi o sobie - JEST NAS DWIE - jedna ta dobra, a druga ta zła. Ta zła powoduje, że się samookalecza, prowokuje myśli samobójcze, po co się uczyć i tak życie jest do dupy, nie będę brała leków, jestem zła, głupia, brzydka, autodestrukcja organizmu. A ta dobra: dziś się pouczę, spróbuję pomóc mamie, będę milsza dla innych, postaram się posprzątać pokój itp.Jako rodzic przeżywam koszmar bojąc się ojej życie. Wozimy dziecko do szkoły, żeby w ogóle tam dotarła, odbieramy - żeby czegoś głupiego nie zrobiła. Budzę się w nocy i sprawdzam czy jest, czy czegoś nie zrobiła. A ogólnie to bardzo zdolna dziewczyna, matematycznie, rysunkowo, językowo. Dostała się do bardzo dobrego prestiżowego liceum profil mat-fiz, jest teraz w drugiej klasie - i wszystko pod znakiem zapytania. Nauka idzie jej coraz gorzej - prawdopodobnie winne są leki antydepresyjne po których nie może się skoncentrować i osłabia pamięć. Buntuje się - bo nie chce chodzić w peruce - a jednocześnie jest zbyt słaba by wyjść na zewnątrz i przeciwstawić się losowi. Nie chce słyszeć o żadnym forum o łysieniu plackowatym, o innych ludziach, którzy chorują i jak sobie z tym radzą. A jak na spotkanie rodzinne przyjechała dziewczyna po chemioterapii bez włosów - to uciekła, wpadła w taki szloch i płacz że nie można jej było uspokoić kilka godzin i nie zeszła do rodziny. Nie ma nic gorszego dla rodzica patrząc jak jego dziecko pełnoletnie, nie radzi sobie z podstawowymi rzeczami, codziennością, chociażby wstać z łóżka, a co dopiero mówiąc o wyzwaniach, marzeniach.  Wszystko to droga do samoakceptacji, ale nas czeka jeszcze bardzo długa, wyboista droga. Bardzo żałuję, że jej najpiękniejsze lata, tak bardzo ważne dla jej rozwoju intelektualnego, społecznego, psychicznego ogarnęły i zawładnęły czarne demony i żyje w półmroku, półprzytomna.
  Odpowiedz
#2
Cześć

Bardzo dziękuję, że dołączyłaś do nas i za ten wpis. Łysienie plackowate z jednej strony to tylko utrata włosów - ale myślę, że nie każdy zdaje sobie sprawę jak one są ważne...
Akceptacja wg mnie jest bardzo ważna, to takie przełamanie się, ale też spokój i ulga wewnętrzna , wierzę, że to kwestia czasu Heart .  Wiem tak jak piszesz, że już dużo próbowałaś ale może warto spróbować poznać córkę z rówieśniczką, która nie ma włosów ale ma system i pokazać jej że można z tym wszystkim sobie radzić. Zawsze możemy spróbować coś takiego zorganizować. Zapraszam też do kontaktu bezpośrednia na e-mail - może uda się powoli nakierować córkę.

Pozdrawiam serdecznie
  Odpowiedz
#3
Cześć,
tak sobie pomyślałam, że i ja wtrącę kilka słów od siebie. Domyślam się, jaki horror Pani przeżywa, bo widziałam, co działo (i dzieje się nadal) z moimi rodzicami. Dla nich moja choroba była chyba nawet trudniejsza niż dla mnie samej. Mi pogodzić się z łysą głową pomogło tak naprawdę otoczenie, niby wiadomo - trzeba sobie samemu w głowie poukładać trochę, w czym na pewno córce pomoże psychoterapia (nie myśleliście Państwo o nurcie Gestalt, tutaj byłby może nawet bardziej pomocny niż psychodynamiczny), ale zanim sobie córka w głowie poukłada to musi mieć do tego dobre warunki, wyrozumiałe, kochające otoczenie. I wierzę, że ma takie w Państwu, zastanawiam się tylko nad rówieśnikami. Bo dzieciaki w nastoletnim wieku potrafią być podłe, czego i sama ofiarą padłam swego czasu (ale nie ze względu na włosy). Teraz sama jestem bez włosów i powiem Pani, że można być radosnym i szczęśliwym bez. Jasne, liczę, że odrosną, głęboko w to wierzę, ale po poukładaniu sobie tego wszystkiego w głowie wiem, że można funkcjonować całkiem nieźle bez czupryny. Choć sama do niedawna myślałam, że to całkowicie niemożliwe.  Pozdrawiam gorąco, trzymam kciuki za córkę i Państwa i życzę mnóstwo siły. W razie, gdyby chcieli Państwo porozmawiać albo cóka by chciała to jestem do dyspozycji, bo sama jestem tylko kilka lat starsza od Państwa córki. Smile
  Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości