Łysienie Plackowate u Dzieci.

Łysienie plackowate dotyczy bardzo szerokiego grona osób na całym świecie. Niestety też w duży stopniu dotyczy dzieci, nawet maluszków w wieku 5 lat bądź mniej.

Dla takich maluszków, które jeszcze nie do końca wiedzą co to włosy, nie mają świadomości co się dzieje, które poznają świat i prawie wszystko ich fascynuje może nie mieć aż tak dużego wpływu na ich rozwój. Jednak kiedy dzieci rosną, kiedy są już mądrzejsze, zaczynają spędzać czas z rówieśnikami można zauważać, że ich podejście się zmienia.

To, że mają łysienie plackowate może być dla nich ciężkie do zaakceptowania, pogodzenia się z tym. Mogą zacząć pojawiać się pytania, które często są bardzo trudne i bolesne dla rodziców.

Ten stan może mieć wpływ na ich problemy z pewnością siebie, zachowaniem w szkole, w kontakcie z kolegami.

Wsparcie ze strony rodziców jest bardzo ważne. Rodzicie nie powinni się obwiniać za te dolegliwości u dzieci, ponieważ to jeszcze bardziej może zwiększać emocje zarówno u rodziców jak i dzieci. Często pojawia się bezradność jak zalecane leczenie nie pomaga. Jednak to co jest równie bardzo ważne to ciągłe wsparcie i wspólne przemierzanie życia gdzie każdego dnia łysienie plackowate przestaje być tematem tabu.

Ważna jest rozmowa z dziećmi o ich uczuciach i przemyśleniach w tym temacie, szczere i bezpośrednie rozmowy o łysieniu plackowatym. Myślę, że warto wspierać się, być w tym cały czas razem oraz starać się pomóc dziecku zbudować pewnego rodzaju mur, odporność na stres.

Zachęcam zarówno osoby dorosłe z łysieniem plackowatym jak i rodziców dzieci z tą dolegliwością do dzielenia się wiedzą na temat ł.p. Nie jesteśmy sami i dzięki temu możemy mieć jeszcze większe wsparcie. Pomagajmy sobie wzajemnie.

wspierajmy-sie

pozdrawiam serdecznie

Sylwia

 

8 comments

  1. Paulina says:

    Mam 43 lata, jestem mama 10-letniego chlopca, ktory wczoraj uslyszal diagnoze l.p., a pierwsze objawy (lyse placki nad uszami) zauwazylam doslownie 3 dni wczesniej 🙁 Przed nami dluga, dluga, albo bardzo dluga droga… Na razie ja sama musze uporac sie z ta diagnoza, przejsc przez faze samoobwiniania (co jest chyba typowe dla matek) i znalezc najlepszy sposob pomocy mojemu synowi. Oczywiscie wspieram go jak moge, wiedzac, ze ten wiek jest juz bardzo “wrazliwy” na tematy zwiazane z akceptacja spoleczna, ale i mnie samej nie jest latwo z ta diagnoza i z tym, co czytam o chorobie w internecie 🙁
    Bardzo sie ciesze, ze trafilam na blog pani Sylwii, przeczytalam go od deski do deski i mysle, ze duzo wiedzy i informacji stad wynioslam. DZIEKUJE! Bede szukac dalej, ale na pewno bede tez tu zagladac i dzielic sie informacjami o postepach “naszego” leczenia.
    Paulina

  2. Paulina says:

    Hej, minal tydzien i u nas jakos leci. Tzn. leca glownie wloski z glowy Kuby, niestety 🙁 Wstepne wyniki badan (morfologia, chemia krwi i hormony tarczycy) sa w normie, czekamy jeszcze na wyniki przeciwcial ANA. Wczoraj bylismy u innego lekarza, ktory niestety potwierdzil diagnoze (a mialam jeszcze nadzieje, ze moze to jakas pomylka bedzie) i dodal, ze ten rodzaj lysienia, jaki ma Kuba (l. pasmowate) ma akurat najgorsze rokowania 🙁 Ale nie poddajemy sie!
    Pan dr zaproponowal ok. tygodniowy pobyt w szpitalu (mamy w miescie Uniwersytet Medyczny, ktory ma swoja Klinike Dermatologiczna) w celu pelniejszej diagnostyki i ustalenia leczenia. Z tym ze najblizszy termin na planowany pobyt to 21 lutego, wiec mamy jeszcze czas, zeby to przemyslec.
    Poki co Kuba nie wyglada zle 🙂 Wypada mu duzo wlosow, ale lyse miejsca jakos bardzo sie nie powiekszaja, raczej wlosy rzedna rownomiernie. Zobaczymy co bedzie dalej.

    WESOLYCH SWIAT DLA WSZYSTKICH I JAK NAJWIECEJ WLOSOW NA GLOWIE! 🙂

  3. Paulina says:

    Witam w nowym roku! U nas niestety nie zaczal sie on zbyt szczesliwie. Kuba bardzo wylysial przez okres ferii swiatecznych, teraz nie da sie juz tego nie zauwazyc, praktycznie z kazdej strony widac mu lysa czaszke miedzy coraz bardziej rzadziutkimi wlosami 🙁 Jutro po raz pierwszy idzie do szkoly po przerwie, juz sobie wyobrazam komentarze i zdziwienie dzieci z klasy. Wymyslilam z panem wychowawca, ze przed pierwsza lekcja wejdziemy do klasy i powiemy pare slow do dzieci, przede wszystkim zeby uniknac domyslow i podejrzen o najgorsze (tj. nowotwor), wyjasnic, ze to nie jest zarazliwa choroba i ze w niczym (poza brakiem wlosow) nie zmienia Kuby w inne dziecko, niz to, ktore znali przedtem. Zobaczymy jak sobie moj dosc wrazliwy syn z tym wszystkim poradzi. No, ale niestety bedzie musial, nie ma innego wyjscia 🙁

    Z innych wiesci to jutro jeszcze raz ide do dermatologa pokazac jak to teraz wyglada (bo na skorze glowy pojawily sie jakies krostki), no i znalazlam bardzo polecanego lekarza rodzinnego, ktory zajmuje sie tez homeopatia i leczeniem naturalnym. No coz – zamierzam go sprawdzic, zobaczyc co nam zaproponuje w tej sytuacji. Nie wierze za bardzo w homeopatie, ale jest jednak wiele prawdy w powiedzeniu, ze tonacy brzytwy sie chwyta…

    Pozdrawiam noworocznie!

    • salsa says:

      Dzień dobry Pani Paulino,

      smutno słyszeć takie informacje 🙁 Ten pomysł z wprowadzeniem dzieci z klasy w temat łysienia plackowatego myślę, że jest bardzo dobry. Tak jak Pani pisze powinno to ukrócić domysły dzieci. Proszę napisać jak poszło i przede wszystkim jak Pani synek po tym dniu się czuje. Jejku czemu takim maluszkom przytrafiają się takie rzeczy ? 🙁 Ogromna lekcja życiowa przed nim. Mam nadzieję, że ta lekcja będzie trwała bardzo krótko.Te krostki to może tylko uczulenie lub nadwrażliwość na jakiś preparat?
      Pozdrawiam ciepło 🙂 🙂

  4. Paulina says:

    No wiec tak: prawie dwa tygodnie szkoly juz za nami. Jesli chodzi i poinformowanie klasy, to zgodnie z tym, co planowalam, poszlam do klasy razem z wychowawca i krotko powiedzialam dzieciom o problemie. Potem rozmawialam tez z nauczycielami i wyslalam maile do wszystkich rodzicow. Ogolnie w szkole nie jest zle 🙂 Dzieci nie dokuczaja Kubie, nie wysmiewaja go, widze, ze Kuba chodzil do szkoly rownie chetnie jak zazwyczaj, tak samo na treningi, gdzie koledzy tez go raczej zaakceptowali. Oczywiscie czasem zdarza sie, ze ktos go przezwie, tego sie nie da uniknac, ale staramy sie o tym rozmawiac. Najwazniejsze, ze ma wsparcie calej rodziny i sam tez w miare akceptuje swoj wyglad. Od wczoraj zaczal chodzic w czapeczce (bo troche zimno mu w glowke) i bardzo fajnie w niej wyglada 🙂
    Wczoraj minal tez miesiac odkad uslyszelismy diagnoze. Przez ten czas wypadly prawie wszystkie wloski, ale na szczescie Kuba ma jeszcze brwi i rzesy 🙂 Oby jak najdluzej!
    Co do leczenia, to przyspieszylismy szpital i juz 25 stycznia idziemy do Kliniki Dermatologicznej, a pare dni temu bylismy tez u lekarza homeopaty, ktory zlecil badania na grzybice, pasozyty i nietolerancje pokarmowe i dal do lykania magiczne granulki homeopatyczne 😉 Zobaczymy czy pomoga…
    Dam znac co wyjdzie w badaniach. Pozdrawiam 🙂

    • Magda says:

      Witam. Moj synek (aktualnie 6l) również zmaga się z problemem łysienia plackowatego od 2 lat. Byliśmy w klinice dermatilogii, zazywal steryd przez ok 10 m-cy. Efekt był. Ale niestety po odlozeniu leku wloski znow zaczely wypadac. Do tego brwi i rzesy. Jest 2018 rok,mój synek nie ma włosów rzęs ani brwi. Jeździmy do dermatologa, wcielamy w główkę robiony lęk witaminowy. Jakieś igielki rosną ale bardzo slabo?może kktoś znajdzie jakiś ” lek ‘cud”

      • Mama Kuby says:

        Cześć, moj syn ma 12 lat. Lysienie pojawiło się okolo rok temu. Od tego czasu wlosy i brwi wypadły całkowicie. Zachwal jedynie częś rzęs, kiedy proces wypadania wyhamował. W tej chwiili Kubie zaczynają odrastać wły kępkami na czubku głowy, ale są gęste i ciemne, więc liczę że tym razem coś z tego będzie. Z mojego doświadczenia wynika, że warto zwrócić uwagę na poniższe czynniki:
        – układ krwionaśny – u nas okazało się że syn ma bardzo źle ukrwioną głowę, być może dlatego cebulki nie chcą rosnąć
        – dietę – moj syn nie chce jeść żadnych warzyw i owoców, za to uwielbia smażone rzeczy, ostatnio włączyliśmy tonę witamin farmakologicznych, i zmienilismy nawyki żywieniowe, być może to ma wpływ na sytację
        – podłoże psychologiczne moj syn jest inteligenty i ciekawy, ale dla jego klasy to nie była zaleta. Jestesmy poł roku po zmianie szkoly i Mimo ze wydawalo sie że wszystko było ok, dopiero teraz widać że jest szczęsliwy.
        Oczywiście nadal nie możemy powiedzieć o sukcesie, ale mam wrażenie, że małymi kroczkami przesuwamy sie we właściwą stronę, czego życzę rownież wam:)
        Pozdrawiam,

  5. Ania says:

    Witajcie Kochane, jestem mama Zuzi, w listopadzie skończy 13 lat. Od roku walczymy z łysieniem. Zuzia jest obciążona, choruje na Hashimoto, które nasiliło się właśnie rok temu. Zuzia jest odciążona skłonnościami do chorób autoimmunologicznych.
    Wasze dzieci zachorowały , bo jakiś czynnik spowodował wytworzenie przeciwciał przeciw mieszkom włosa, ale to pewnie wiecie. Jedynie co można zrobić, co zmniejszyć ilość przeciwciał to dieta. Łatwo powiedzieć, ale jak? Nie ma na to lekarstwa jedynie dieta i sposób życia, czyli jedynie co możemy zrobić to odciążyć organizm dzieci tak aby mógł się podnieść i żeby nie wytwarzały się przeciwciała. Zuzia jest podobna do Kuby, chodź lubi niektóre warzywa i to nas ratuje. Generalnie jest ciężka do jedzenia. Chodź to mogło ja ratować bo instynktownie odrzucała to co jej szkodzi.
    Co znaczy odciążyć organizm? Zabrać wszystko to co może przeszkadzać w podniesieniu się, w regeneracji. Dieta bez glutenu, bez nabiału, bez napoi, słodyczy, gotowych, przetworzonych produktów. I zanim zacznę, to nie chodzi o modę na “bezglutenu”, dieta bezglutenowa nie jest lekarstwem! Gluten jest bardzo obciążający i jeśli zabierzecie go z diety (na jakiś czas) organizm skupi się na regeneracji. A nabiał bardzo często jest nie tolerowany przez organizm, ale objawy są tak nie zauważalne, że jemy go nie wiedząc do czego nas to doprowadza (moją młodszą córkę do Hashimoto). Należy też zmniejszyć chemię gospodarczą, pasta bez fluoru (np.Ziaji), delikatne proszki do prania, płyny do płukania, do mycia mydła z tego co można by zjeść, czyli z oliwy, z naturalnych składników. Wiem, że brzmi to przerażająco ale u nas zadziałało! Żeby Was wesprzeć opowiem z grubsza moją historie, żebyście zobaczyły, że jestem zwykłą kobietą z blokowiska, która powiedziała NIE, nie będzie tak wyglądać moje dziecko, NIE PODDAM się. Mój ukochany mąż jest chory na dwie choroby cukrzycę młodzieńczą i Hashimoto, Zuzia była super zdrowym dzieckiem, w wieku 6 lat zaczęła słabnąć, być bardziej zmęczona. Ale nic nie podejrzewaliśmy. Urodziłam drugą córkę w wieku 1 1/2 zachorowała na Hashimoto szok! Nie dowierzanie, jak to! Wtedy z Zuzią było już oraz gorzej, bardzo inteligentna ale jakby spowolniła się. I wtedy dowiedzieliśmy się o tz. ukrytym Hashimoto. Czyli, dużo przeciwciał ale tarczyca jeszcze działa. Miała 8 lat. Od tego momentu było już tylko źle, mnóstwo specjalistów. A 2017 roku tarczyca się poddała i właśnie wtedy zauważyliśmy pierwsze objawy łysienia, to nie były placki włosy wypadały jej z okolic czoła idąc przez przedziałek. Wyszło wysokie tsh, więc endokrynolog stwierdził, że to przez to i przez wakacje odrośnie. I tak też było przez wakacje odrosło. A później przyszedł wrzesień i nieszczęsna siódma klasa, Zuzia została jeszcze przewodniczącą klasy, chodź się nie pchała, ale dzieci ja lubią bo jest wyrozumiała i potrafi rozmawiać z nauczycielami, tyle, że to ją dużo kosztuje (mimo prośby wychowawczynie nie zmieniła wyboru). Październik, przełom listopada sobotni wieczór, Zuzia siedzi uśmiecha się w mokrych włosach prawie po pas, nachyla się i mokre włosy opadają odsłaniając ogromną plamę na boku głowy. Z drugiej strony odkrywam to samo ROZSYPUJE SIĘ NA DROBNE KAWAŁKI Z ROZPACZY! Już czuje, że to będzie koszmar. Trafiliśmy do trychologa wspaniałej kobiety, pomogła na chwilę. Później do lekarki z fundacji “Jak Motyl”. Pomogła, przepisała kurację. Włosy wypadły wszystkie w ciągu 4 miesięcy. Dzięki kuracji wypadały i odrastały tak szybko, że dermatolodzy mieli problem czy to łysienie, czy Zuzia sobie wyrywa włosy. To też był dramat, sama sobie wyrywałam, żeby zobaczyć czy będą takie same jakie te, które znajduje na podłodze, nie były. W końcu trafiliśmy do douczonej lekarki dermatolog. Pomogła. Ścięliśmy włosy i wyjechaliśmy z całą rodziną na dwa tygodnie w czasie świąt Wielkanocy, żeby przez chwilę oderwać się, od lekarzy i tłumaczeń w szkole dlaczego dziecko chodzi w czapce. Włosy przez lato odrosły ale już lato się kończy i właśnie mamy świeżutkie placuszki. Łysienie plackowate to jak życie na bombie nie wiesz kiedy wybuchnie. Jedyna walka to zdrowa dieta I JEST TO DO ZROBIENIA! Pracuje, mam daleko rodziców nikt nam nie pomaga, I MOŻNA! Kluczem do choroby mogą być wirusy, które uruchomiły namnażanie się przeciwciał, nietolerancje pokarmowe i STRES. U Zuzi pomogło oczyszczanie wątroby (lekarstwem z apteki za 10 zł), uszczelnienie jelit (dietą, zupą), oczywiście po konsultacji lekarza. Uszczelnienie jelit to bardzo ważny aspekt, poczytajcie!! Zuzi podaje cynk, 6000 witaminy D, na równowagę układu nerwowego różaniec górski Rhodiola Rosea (najlepszy z firmy SWANSON). Przeszliśmy gehennę z dermatologami, koszmar. Jedna pomogła, niestety przepisała steryd, który pomógł uspokoił stan zapalny, ale spowodował, że włosy Zuzi urosły wszędzie nawet na czole. Steryd to Dermovate i jeszcze na pobudzenie odrostu włosów Minovivax 5%. Od trychologa kupiliśmy kurację MEDICEU ICALS DRY, droga ale włosy odrastały bardzo szybko, z tym, że te które wcześniej umarły i tak wypadły. Dzieciom trzeba zrobić badania na pasożyty, Candidę, boreliozę, przeciwciała reumatologiczne i tarczycy. U nas wyszły źle badania boreliozy (będziemy jeszcze sprawdzać, to skomplikowane), przeciwciała reumatologiczne nieznacznie podwyższone i Candida. Trzymajcie się i zacznijcie od diety, całą rodziną my tak zrobiliśmy i wszystkim nam to na dobre. Zrezygnujcie z pizzy, pierogów, słodkich bułek, ciasteczek, chleba, jogurtów, serów, płatków z mleczkiem na śniadanie. Zuzia na śniadanie je zupę, banana. Na kolację np. sznycla z indyka albo kurczaka z warzywami, świeżym ogórkiem, papryką. Kukurydzę czy fasolkę (z puszki) na oleju z kokosa. Frytki z batatów albo ze zwykłych ziemniaków. Je tylko gorzką czekoladę, pije dobre soki i dobrą wodę (najlepiej w szklanych butelkach). Piszę o tym tak dokładnie, bo często kobiety mówią, nie mam czasu na gotowanie, jak to bez chleba, bułek, płatków na mleku. Pyszne jest mleko owsiane, migdałowe i ryżowe (najtańsze). Da się i nie potrzeba worka pieniędzy, ale wymaga to WYSIŁKU, ZMIANY NAWYKÓW, SPOSOBU ŻYCIA. TROCHĘ ZWOLNIĆ I TZ. SLOW FOOD. Obecnie u Zuzi odnowił się stan zapalny, pojawiły się placki na czubku głowy, bo przez wakacje pofolgowała z dietą i stres szkolny już zaczął swój proces. Włączyłam steryd. Ale na stan zapalny, na ukojenie skóry można też użyć zwykłego Panthenolu 15% (duży procent). Spróbowałam ale zbyt się boję czekać. Proces postępuje szybko, dlatego niestety steryd.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

* Zaznaczenie GDPR jest wymagane

*

Zgadzam się