Włosy – co dla nich jemy?

Witam Was serdecznie

Dziś rzucam temat odżywiania się  a zdrowych i mocnych włosów. Ostatnio bardzo dużo słyszy się o różnych dietach – natomiast ciekawa jestem Waszej opinii czy dieta jest potrzebna? Czy może wystarczy wprowadzenie właściwego odżywiania się? Jakie zainteresowanie i wagę przywiązujecie do jedzenia, do odpowiednich ilości spożywanych wartości, witamin?

Czy w dzisiejszych czasach łatwo jest zdrowo jeść? Jak to wygląda u Was ?

Bierzemy jedzenie i odżywianie na tapetę!  Dajcie znać w komentarzu 🙂

Podsumowanie spotkanie w Bydgoszczy

Witam Was serdecznie

Jesteśmy już po kolejnym spotkaniu – tym razem miało ono miejsce w Bydgoszczy.

Poraz kolejny potwierdza się, że takie spotkania są jak najbardziej potrzebne, wymiana wiedzy, doświadczenia i duża dawka pozytywnej energii.

W spotkaniu uczestniczyły zarówno osoby dorosłe jak i rodzice z dziećmi – także poruszaliśmy dwa obszary działań i sposobów leczenia.

Jedna z kwestii to pojawiające się często pytanie gdzie szukać wsparcia? Do jakich lekarzy najlepiej się udać? Kogo i gdzie możemy polecić.

Dzięki takim spotkaniom udało nam się poznać i wymienić nowymi nazwiskami lekarzy, którzy znają temat łysienia plackowatego.

Jakie badania robić – czy zwykła morfologia wystarczy? Na co zwrócić uwagę?

Na spotkaniu również uczestniczyła dziewczynka, która mimo naprawdę sporej utraty włosów je odzyskała – włoski odrastają i to jest jeszcze bardziej motywujące i potwierdza, że trzeba szukać rozwiązań i możliwości.

 

 

Rozmawialiśmy również o rzęsach i brwiach czy i jakie rozwiązania możemy polecieć. O towarzyszących akcjach dzięki którym wykonanie zabiegów kosmetycznych nie musi wiązać się z dużym wydatkiem finansowym. To co jest ważne to też na jaką pomoc możemy liczyć w najbliższej okolicy – niestety często jest tak aby otrzymać fachową pomoc trzeba udać się do całkiem innego i oddalonego miasta.

To co jest wg mnie też bardzo istotne to, że dzięki takim spotkaniom nawiązując się relacje wśród uczestników, mam i możemy liczyć na własne wsparcie. Wymieniamy się numerami telefonów, zapraszamy w odwiedziny dzięki czemu dzieci też widzą że nie są jedyne których ten temat dotyczy i mogę spędzić czas bawiąc się z innymi maluchami :).

Dziękuję  Wszystkim za uczestnictwo i wspólnie cudownie spędzony czas!

Pozdrawiam

Sylwia

Spotkanie w Bydgoszczy w Sobotę!

Witajcie

Już w tę sobotę 17 go Listopada kolejne spotkanie dla osób, których dotyczy temat Łysienia Plackowatego. Spotkanie rozpoczyna się o godzinie 12: 00 w Bydgoskiej Herbaciarni. Stolik już został zarezerwowany. Jeśli chcesz wziąć udział w tym spotkaniu to daj znać do czwartku i potwierdź swoją obecność na kontakt@lysienieplackowate24.pl.

W spotkaniu będą brały udział zarówno osoby dorosłe jak i dzieci.  Będziemy wymieniać się informacjami o ł.p. i miło spędzać czas przy pysznej herbacie lub kawie 🙂 .

 

Już się nie mogę doczekać 🙂

DO ZOBACZENIA!

Sylwia

Opinie o książce – już są :)

MONIKA

Właśnie przeczytałam książkę. Najlepszy ostatni rozdział. Dał takiego pozytywnego kopa.

 

PIOTR

Książka bardzo odważna, łączy w sobie elementy biografii z ciekawymi ćwiczenia postrzegania i radzenia sobie z dolegliwością jaką jest łysienie plackowate. Książka warta zakupu ze względu na opisanie realnych doświadczeń autorki a nie tylko lekarskiej teorii. Polecam wszystkim nawet osobom nie związanym z dolegliwością. Miłej lektury!

 

EMILIA

Przeczytałam książkę. Jestem pod wrażeniem ponieważ porusza Pani w niej wiele ważnych aspektów. Dziękuję za przesłanie jakie niesie Pani książka myślę, że robi Pani wiele dla osób, które chorują na łysienie plackowate ale sobie z tym nie radzą. Cieszę się że dzieli się Pani swoją historią.

 

ANNA

Książka jak dla mnie super – podziwiam że tak się w niej otworzyłaś i masz tyle w sobie odwagi. Myślę że będę do niej jeszcze wracać.

 

KAROLINA

Książka jak najbardziej mi się podoba, ważne jest to, ze podzieliła się Pani swoimi uczuciami jakie Pani towarzyszyły i pokazała sposób w jaki mozna “oswoic” łysienie plackowate. Na pewno będę polecać klientom, którzy przychodzą do mojego gabinetu z takim problemem.

 

MAŁGORZATA

Książka ku mojemu zaskoczeniu porusza tematy z życia utwierdziła mnie że bez względu na to czy chorujemy czy nie to te same problemy i sytuacje dotyczą nas i jesteśmy podobni. U mnie do poprawy jest systematyczność i od tego zaczynam.

 

PAULINA

Podoba mi się bardzo a ja osobiście odbieram to jak poradnik :-))  Myślę, iż nawet przeczytam ją  jeszcze raz, gdyż poruszasz takie ” życiowe sprawy”, które warto zapamiętać. Uważam iż są w tej książce tematy nad którymi warto
się zatrzymać i zastanowić.

Widać, iż to co Cię spotkało zmusiło Cie do pewnych refleksji i przemyśleń.

 

RYSZARD

Książkę przeczytałem, jest świetnie napisana, jest taka prawdziwa, praktycznie jest przeznaczona dla każdej osoby, nie tylko chorej na łysienie plackowate, ponieważ duży wpływ na przebieg tej choroby ma stres i nasze podejście psychologiczne i emocjonalne. A przecież ze stresem, huśtawka emocji mamy na co dzień. Szczególnie spodobał mi się rozdział—Efekt maski– bardzo trafne spostrzeżenia, podoba mi się też to, że książka jest dedykowana mamie, zachęcam wszystkich do przeczytania tej książki i życzę wszystkim miłego czytania, a Sylwii Nadwornej chciałbym podziękować za pomoc innym. Wszystkiego Najlepszego Sylwia

 

JUSTYNA

No moja droga muszę Ci pogratulować – książka super. Bardzo wciąga i szybciutką ją się czyta. O łysieniu ale tak naprawdę o życiu piszesz- bardzo mnie ujęła- zwłaszcza ten rozdział o maskach… I wiesz co muszę Ci powiedzieć, że czekam na kolejną książkę bo masz talent i dar do pisania aby tak napisać by z taką lekkością się czytało. Biorę się za pracę nad sobą – dzięki!

 

AGNIESZKA:

Bardzo płynnie się ją czyta i jest poruszająca. Dobry rozdział o związkach – sama prawda :). Książka zmusza do refleksji i daje nadzieję, że ze wszystkiego da się pozbierać, tylko trzeba zmienić myślenie. I pokazuje  jak wartości się zmieniają jak mówimy o chorobie i co tak naprawdę w życiu jest ważne.

 

MARTA:

Twoja książka utwierdziła mnie w przekonaniu, że obrałam dobry kierunek w oswajaniu tej choroby i o ile nie była dla mnie drogowskazem, to na pewno nie uważam,że nie jest wartościowa, bo jest i pokusiłabym się o stwierdzenie, że mogłaby być rozpowszechniana przez lekarzy, jako broszura informacyjna, takie pierwsze kroki w chorobie, bo we wstępnej fazie choroby, gdy człowiek ma mętlik w głowie i łyse placki na niej, jest w szoku i zadaje to pytanie: “DLACZEGO JA”, to Twoja książka myślę, że byłaby pomocna w rozpoczęciu pracy nad sobą i podjęcia próby zrozumienia sytuacji w jakiej się znaleźliśmy.
Także podsumowując na pewno poleciłabym Twoją książkę wszystkim osobom, które zmagają się z tą chorobą, jednym, żeby się z nią zapoznali, a innym, żeby sobie odświeżyli wiedzę w zakresie Alopeci i postępowania z nią.
Bardzo Ci dziękuję, że postanowiłaś opisać swoją historię, na pewno będę do tej książki wracała.

Historia Zuzi – opowiada jej mama Pani Ania

Witajcie

Ostatnio mój organizm się zbuntował i na tydzień czasu wyłączył mnie z jakichkolwiek działań. Natomiast już dochodzę do siebie, siły wracają :). Już na dniach relacja ze spotkania w Gdyni oraz moja osobista refleksja z ostatnich dni.

A dziś historia, którą opowiadam Pani Ania o tym jak radzi sobie z łysieniem plackowatym u jej córeczki Zuzi:

Jestem mama Zuzi, w listopadzie skończy 13 lat. Od roku walczymy z łysieniem. Zuzia jest obciążona, choruje na Hashimoto, które nasiliło się właśnie rok temu. Zuzia jest odciążona skłonnościami do chorób autoimmunologicznych.
Wasze dzieci zachorowały , bo jakiś czynnik spowodował wytworzenie przeciwciał przeciw mieszkom włosa, ale to pewnie wiecie. Jedynie co można zrobić, co zmniejszyć ilość przeciwciał to dieta. Łatwo powiedzieć, ale jak? Nie ma na to lekarstwa jedynie dieta i sposób życia, czyli jedynie co możemy zrobić to odciążyć organizm dzieci tak aby mógł się podnieść i żeby nie wytwarzały się przeciwciała. Zuzia jest podobna do Kuby, chodź lubi niektóre warzywa i to nas ratuje. Generalnie jest ciężka do jedzenia. Chodź to mogło ja ratować bo instynktownie odrzucała to co jej szkodzi.
Co znaczy odciążyć organizm? Zabrać wszystko to co może przeszkadzać w podniesieniu się, w regeneracji. Dieta bez glutenu, bez nabiału, bez napoi, słodyczy, gotowych, przetworzonych produktów. I zanim zacznę, to nie chodzi o modę na “bezglutenu”, dieta bezglutenowa nie jest lekarstwem! Gluten jest bardzo obciążający i jeśli zabierzecie go z diety (na jakiś czas) organizm skupi się na regeneracji. A nabiał bardzo często jest nie tolerowany przez organizm, ale objawy są tak nie zauważalne, że jemy go nie wiedząc do czego nas to doprowadza (moją młodszą córkę do Hashimoto). Należy też zmniejszyć chemię gospodarczą, pasta bez fluoru (np.Ziaji), delikatne proszki do prania, płyny do płukania, do mycia mydła z tego co można by zjeść, czyli z oliwy, z naturalnych składników. Wiem, że brzmi to przerażająco ale u nas zadziałało! Żeby Was wesprzeć opowiem z grubsza moją historie, żebyście zobaczyły, że jestem zwykłą kobietą z blokowiska, która powiedziała NIE, nie będzie tak wyglądać moje dziecko, NIE PODDAM się.

 

Mój ukochany mąż jest chory na dwie choroby cukrzycę młodzieńczą i Hashimoto, Zuzia była super zdrowym dzieckiem, w wieku 6 lat zaczęła słabnąć, być bardziej zmęczona. Ale nic nie podejrzewaliśmy. Urodziłam drugą córkę w wieku 1 1/2 zachorowała na Hashimoto szok! Nie dowierzanie, jak to! Wtedy z Zuzią było już oraz gorzej, bardzo inteligentna ale jakby spowolniła się. I wtedy dowiedzieliśmy się o tz. ukrytym Hashimoto. Czyli, dużo przeciwciał ale tarczyca jeszcze działa. Miała 8 lat. Od tego momentu było już tylko źle, mnóstwo specjalistów. A 2017 roku tarczyca się poddała i właśnie wtedy zauważyliśmy pierwsze objawy łysienia, to nie były placki włosy wypadały jej z okolic czoła idąc przez przedziałek. Wyszło wysokie tsh, więc endokrynolog stwierdził, że to przez to i przez wakacje odrośnie. I tak też było przez wakacje odrosło. A później przyszedł wrzesień i nieszczęsna siódma klasa, Zuzia została jeszcze przewodniczącą klasy, chodź się nie pchała, ale dzieci ja lubią bo jest wyrozumiała i potrafi rozmawiać z nauczycielami, tyle, że to ją dużo kosztuje (mimo prośby wychowawczynie nie zmieniła wyboru). Październik, przełom listopada sobotni wieczór, Zuzia siedzi uśmiecha się w mokrych włosach prawie po pas, nachyla się i mokre włosy opadają odsłaniając ogromną plamę na boku głowy. Z drugiej strony odkrywam to samo ROZSYPUJE SIĘ NA DROBNE KAWAŁKI Z ROZPACZY! Już czuje, że to będzie koszmar. Trafiliśmy do trychologa wspaniałej kobiety, pomogła na chwilę. Później do lekarki z fundacji “Jak Motyl”. Pomogła, przepisała kurację. Włosy wypadły wszystkie w ciągu 4 miesięcy. Dzięki kuracji wypadały i odrastały tak szybko, że dermatolodzy mieli problem czy to łysienie, czy Zuzia sobie wyrywa włosy. To też był dramat, sama sobie wyrywałam, żeby zobaczyć czy będą takie same jakie te, które znajduje na podłodze, nie były. W końcu trafiliśmy do douczonej lekarki dermatolog. Pomogła. Ścięliśmy włosy i wyjechaliśmy z całą rodziną na dwa tygodnie w czasie świąt Wielkanocy, żeby przez chwilę oderwać się, od lekarzy i tłumaczeń w szkole dlaczego dziecko chodzi w czapce. Włosy przez lato odrosły ale już lato się kończy i właśnie mamy świeżutkie placuszki. Łysienie plackowate to jak życie na bombie nie wiesz kiedy wybuchnie. Jedyna walka to zdrowa dieta I JEST TO DO ZROBIENIA! Pracuje, mam daleko rodziców nikt nam nie pomaga, I MOŻNA! Kluczem do choroby mogą być wirusy, które uruchomiły namnażanie się przeciwciał, nietolerancje pokarmowe i STRES. U Zuzi pomogło oczyszczanie wątroby (lekarstwem z apteki za 10 zł), uszczelnienie jelit (dietą, zupą), oczywiście po konsultacji lekarza. Uszczelnienie jelit to bardzo ważny aspekt, poczytajcie!! Zuzi podaje cynk, 6000 witaminy D, na równowagę układu nerwowego różaniec górski Rhodiola Rosea (najlepszy z firmy SWANSON). Przeszliśmy gehennę z dermatologami, koszmar. Jedna pomogła, niestety przepisała steryd, który pomógł uspokoił stan zapalny, ale spowodował, że włosy Zuzi urosły wszędzie nawet na czole. Steryd to Dermovate i jeszcze na pobudzenie odrostu włosów Minovivax 5%. Od trychologa kupiliśmy kurację MEDICEU ICALS DRY, droga ale włosy odrastały bardzo szybko, z tym, że te które wcześniej umarły i tak wypadły. Dzieciom trzeba zrobić badania na pasożyty, Candidę, boreliozę, przeciwciała reumatologiczne i tarczycy. U nas wyszły źle badania boreliozy (będziemy jeszcze sprawdzać, to skomplikowane), przeciwciała reumatologiczne nieznacznie podwyższone i Candida. Trzymajcie się i zacznijcie od diety, całą rodziną my tak zrobiliśmy i wszystkim nam to na dobre. Zrezygnujcie z pizzy, pierogów, słodkich bułek, ciasteczek, chleba, jogurtów, serów, płatków z mleczkiem na śniadanie. Zuzia na śniadanie je zupę, banana. Na kolację np. sznycla z indyka albo kurczaka z warzywami, świeżym ogórkiem, papryką. Kukurydzę czy fasolkę (z puszki) na oleju z kokosa. Frytki z batatów albo ze zwykłych ziemniaków. Je tylko gorzką czekoladę, pije dobre soki i dobrą wodę (najlepiej w szklanych butelkach). Piszę o tym tak dokładnie, bo często kobiety mówią, nie mam czasu na gotowanie, jak to bez chleba, bułek, płatków na mleku. Pyszne jest mleko owsiane, migdałowe i ryżowe (najtańsze). Da się i nie potrzeba worka pieniędzy, ale wymaga to WYSIŁKU, ZMIANY NAWYKÓW, SPOSOBU ŻYCIA. TROCHĘ ZWOLNIĆ I TZ. SLOW FOOD. Obecnie u Zuzi odnowił się stan zapalny, pojawiły się placki na czubku głowy, bo przez wakacje pofolgowała z dietą i stres szkolny już zaczął swój proces. Włączyłam steryd. Ale na stan zapalny, na ukojenie skóry można też użyć zwykłego Panthenolu 15% (duży procent). Spróbowałam ale zbyt się boję czekać. Proces postępuje szybko, dlatego niestety steryd.
Pozdrawiam