Forum internetowe http://lysienieplackowate24.pl używa plików cookies.
Używamy plików cookies oraz posiadamy zgodność z RODO, w celu poprawienia jakości na naszej stronie internetowej.

Możesz dowiedzieć się więcej na temat plików cookies, których używamy, lub wyłączyć je w ustawieniach.



  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Moja historia
#51
Witajcie!
Jestem po wizycie u pani dermatolog. Elocom mam odstawić a teraz Belosalic płyn. Zastanawiam się, czy to wykupić w ogóle. To także steryd niby z tych delikatniejszych, ale jednak. Nadal karmię Malucha. Próbuję odstawić, ale strasznie ciężko. Jeden krzyk na widok butelki, najlepiej przy mnie i przy cycusiu. Wcale nie jest mi do śmiechu. Przepisała mi jeszcze maść Protopic, ale to już kategorycznie muszę odstawić. A włosy lecą jak leciały. Dostałam zlecenie do NFZ na perukę więc w tym tygodniu będę załatwiać i napiszę Wam jak te moje zmagania będą wyglądały. Nie jestem już w stanie się uczesać, jest bardzo źle. Doczepy już nie radzą sobie z zakrywaniem. Wsparcie mojego męża... znikome. Chyba się mnie wstydzi i nie dociera do niego, że założę perukę. I przez to ja też nie potrafię się z tym cały czas pogodzić. Na palcach mogę policzyć włosy, które jeszcze mi zostały. No nie radzę sobie i tyle. I pa paSmile Trzymajcie się ciepło w ten deszczowy, zimny dzieńSmile
  Odpowiedz
#52
(08-26-2018, 02:52 PM)Cześć Ewa Przesyłam wiadomość od dzesika81 napisał(a): Choruje 20 lat, od 17 roku życia z mega wzlotem po 3 latach i porażkami (mniejszymi i większymi) po drodze... W każdym razie dało się żyć, zaczesywać i funkcjonować z własnymi włosami. Zaszłam w ciąże w lutym 2017 roku, mając braki nad lewą skronią, przechodzące w kierunku góry głowy, ale spoko, przedziałek, suszarka, lakier i żyłam normalnie . W marcu 2017 roku buuum jestem w ciąży - szok, niedowierzanie itp... w momencie, kiedy się wogóle tego nie spodziewałam. W 3 miesiącu ciąży czas było na zakrywanie placków - w moim wypadku rozjaśniacz, bo łatwiej było mi to ukrywać, ginekolog się zgodził, choć odpowiedzialność brałam ja - wiedziałam, że tak będzie i świadomie farbowałam włosy. O matko od 5 miesiąca ciąży zaczęła cała głowa zarastać, najpierw meszkiem, szybko ciemniały, było ich dużo i wszędzie na głowie, zaczynały wystawać spod tych wcześniej zaczesywanych, wiatr nie był żadnym problemem. Takie 100% odrostu i to w szalonym tempie, do porodu w 4 miesiące cała głowa GĘSTO zarosła. W tym czasie tylko witaminki dla ciężarnych - prenatal uno potem classic z duo. Super wyniki, ciąża luzik - na przełomie 8/9 miesiąca wygoniono mnie z pracy, bo się bali, że się coś wydarzy, a ja sił na pracę miałam sporo, czułam się fantastycznie, no jak na 13 kg do przodu góry bym przenosiła - serio!!! Włosy rosły rosły....
Przenosiłam o tydzień, wzorowo do szpitala się stawiłam, wywołanie, szybka reakcja na kroplówkę i pierwsze problemy. Mały nie chciał/nie mógł się sam urodzić.  3,5 godz ścisłej akcji porodowej, decyzja o cesarce i mały W był na świecie... 2-3 dni zero ogarnięcia, psychika zdeptana - to ponoć przez hormony. Chciałam tylko do domu wrócić, bo tam zawsze łatwiej i już 4 doby wracamy. Mały łysy, ojciec łysy ja dalej bujną czupryna. Pojawia się problem - nie mam pokarmu, żeby zaspokoić głód dziecka - aaa co to był za dramat, cycek, dokarmianie butelką, nie wiesz ile wypił, ile mu jeszcze trzeba. Robi się nerwowa atmosfera, ja zamiast szczęśliwa ryczę po nocach nad laktatorem, że nie jestem w stanie wykarmić itp. Po 1,5 miesiąca dajemy sobie spokój - mały tylko na modyfikowanym, ja się jeszcze z tym nie potrafię pogodzić.
Ale życie biegnie, przyzwyczajamy się do nowej sytuacji, mały W cudowny [Obrazek: biggrin.png]
W marcu kolejny któryś raz u fryzjera i zaszalałam, nawet grzywkę sobie zrobiłam.[Obrazek: wink.png]  i buuuum pod koniec marca 2018 (4 miesiące po porodzie ) zaczęło się. Wyczesywanie głowy, najpierw prawego zakola, potem tyłu. Włosy ruszyły na maksa ;/ W kwietniu miałam cały tył głowy przezrzedzony. W maju zaczęła się góra robić rzadka. Tyłu już nie było. Włosy były wszędzie tylko nie na głowie. Od ok 20 maja zaczęłam fotografować, jeszcze było czym zakrywać. Na początku czerwca zaczęłam mówić bliskim co się dzieje. Leciały leciały, morze łez wylane... Moją misją był 8 lipca - urodziny 95te dziadka i wytrzymałam, a potem to już coraz bardziej z górki. Wakacje zepsułam totalnie, codziennie płacząc nad zaczesywaniem i wyczesywaniem m.in zobionej grzywki (2 tyg temu). 16 sierpnia - urodzinowy prezent sobie zrobiłam - zakupiłam perukę, bo już nie było sensu, ścięłam swoje i dopiero dramat zobaczyłam, że z tego co mi zostało - jak ja dałam radę się zaczesywać.
Teraz się przyzwyczajam do braku własnych włosów (10% zostało - a i tak widzę, że polecą), do nowych nie moich (syntetycznych). I za krótko, żeby się do tego odnieść.
Ale, żeby nie było... jestem na leczeniu dermatologicznym, które nic nie wnosi póki co, ginekolog po wielu rozmowach hormonami mnie nie naszpikował, trafiłam w czerwcu do endokrynologa - badamy się. Ale cala trójka nie zna lekarstwa, żeby zatrzymać wypadanie, podłoże nerwowe - trudny poród, problemy z kamieniem, rozchwiana hormonalnie po ciąży - takie wnioski na ten moment. Wierzę jeszcze, że coś endo wymyśli... Stresów mi nie brakuje - niestety...
Ale ciąże będę wspominać super[Obrazek: smile.png] zobaczenie malucha na świecie jeszcze lepiej :[Obrazek: smile.png] to co  się dzieje teraz cieżko oganąć i wytłumaczyć - ale cała ta choroba to takie g.... nieprzewidywalne ;/















ewa123Witajcie!
Jestem po wizycie u pani dermatolog. Elocom mam odstawić a teraz Belosalic płyn. Zastanawiam się, czy to wykupić w ogóle. To także steryd niby z tych delikatniejszych, ale jednak. Nadal karmię Malucha. Próbuję odstawić, ale strasznie ciężko. Jeden krzyk na widok butelki, najlepiej przy mnie i przy cycusiu. Wcale nie jest mi do śmiechu. Przepisała mi jeszcze maść Protopic, ale to już kategorycznie muszę odstawić. A włosy lecą jak leciały. Dostałam zlecenie do NFZ na perukę więc w tym tygodniu będę załatwiać i napiszę Wam jak te moje zmagania będą wyglądały. Nie jestem już w stanie się uczesać, jest bardzo źle. Doczepy już nie radzą sobie z zakrywaniem. Wsparcie mojego męża... znikome. Chyba się mnie wstydzi i nie dociera do niego, że założę perukę. I przez to ja też nie potrafię się z tym cały czas pogodzić. Na palcach mogę policzyć włosy, które jeszcze mi zostały. No nie radzę sobie i tyle. I pa paSmile Trzymajcie się ciepło w ten deszczowy, zimny  dzieńSmile
  Odpowiedz
#53
Dziękuję za wiadomość. Ja ze strony endo - autoimunologiczne zapalenie tarczycy, ale to nie Hashimoto, bez leków, ale guzek na tarczycy i skierowanie na biopsje - ale co... jak skończę karmić. Nic mi nie wolno. Wszystko jak skończę karmić. A końca nie widać. Moje dziecko nie umie pić z butelki. Dopiero wprowadzam rozszerzanie diety i też ciężko to idzie. Do wszystkiego potrzeba cierpliwości.

Dzesika81 - A jak Twoja Rodzina na perukę zareagowała?
  Odpowiedz
#54
Ewa

Rodzina - jak na ten moment pełna akceptacja. Ja się bałam, że będzie gorzej. Jeszcze przetestuję na dalszej - za krótko ogólnie Smile

Pozdrawiam
  Odpowiedz
#55
Hej, hej....
Co taka tu cisza?! Jak Wasze włoski?

Ja skończyłam karmić Malucha jakieś 4 tyg. temu i moja dermatolog wprowadziła mi leki.
Protpic - 130zł - zastanawiam się nad zakupem
Alplicort a do tego dolać krople Lumigan - to wyszło ok. 100zł i zakupiłam - dopiero zaczęłam stosować
oprócz stosuję wcierkę Banfi Hajszesz już drugą buteleczkę i muszę Wam powiedzieć, że jestem zadowolona, mam baby hair, ja ją zostawiam na głowie, chociaż tam napisane, żeby trzymać a potem umyć włosy, troszkę przetłuszcza ale w moim przypadku do zniesienia.
Oprócz tego żel Babus 99%
I witaminy
I czekanie...
  Odpowiedz
#56
Hej, czy ktoś tu jeszcze zagląda???
  Odpowiedz
#57
Wesołych Świąt :Smile


Załączone pliki Miniatury
   
  Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości