Historia Justyny – część I

Witajcie

Dziś przesyłam Wam historię Justyny, która postanowiła i poprosiła mnie abym podzieliła się z Wami jej historią i doświadczeniem o łysieniu plackowatym, o którym mi pisała.

Wiem, że to wymaga odwagi aby pisać, opowiadać o sobie i swoich przeżyciach, odczuciach a tym bardziej podzielić się nimi większemu gronu. Bardzo dziękuję Justynie, że się na to zdecydowała. Jej historia to tak naprawdę opowieść o zmaganiu się z dwoma dolegliwościami, które jak sami przeczytacie trudno ukryć. Justyna jest zdecydowaną osobą, która mimo różnych przeciwności losu cały czas idzie do przodu.

Justyna trzymam za Ciebie mocno kciuki aby wszystko w życiu ułożyło się po Twojej myśli 🙂

U mnie trwa to już dwa lata. Na początku miałam małe placki potem zlewały się w jeden duży. Teraz mam już prawie zarośnięte ale całe włosy mam nie równe, krótkie, wszędzie w koszmarnym stanie. Nosze już drugi rok spięte, w dodatku nowe włosy rosną siwe – będę musiała farbować jak odrosną bo jestem brunetką. Teraz mam małe 4 miejsca: za uszami, na karku i na środku z tylu głowy. Leczę się u dermatologa, mam dermovate i robioną w aptece wcierkę na bazie arniki. Masaże polecone przez Ciebie robię kilka razy dziennie. Biorę witaminy na włosy ale problem w tym, że mi się przetłuszczają jak nigdy.

zdjęcia

Niestety mam tendencję do łapania chorób autoimmunologicznych od 6 roku życia mam bielactwo a łysienie to drugi problem. Wcześniej miałam piękne, proste włosy. Każdy mi zazdrościł – mam nadzieję że urosną i już nigdy nie wypadną.

Powoli zarastają mi dwa miejsca ale trwa to już dość długo, podobno to wynik stresu, który niestety mnie nie omija. Mam duże problemy rodzinne. Pracę też mam dość stresującą ale to chyba jak każdy w dzisiejszych czasach. Do tego dochodzi problem z regularnym jedzeniem. Podczas stresu nie mam apetytu, nic mi nie smakuje odrzuca mnie w tym problem ale mam tak tylko jak się coś stanie co spowoduje duży stres nagle i przechodzi. Staram się o tym nie myśleć ale nie da sie tak całkowicie tego wyłączyć. Myślę że to rozwinęło się u mnie z powodu bielactwa. Co prawda pogodziłam się już z tym, że to nie uleczalne ale przez to i przez problemy rodzinne zaczęłam gubić włosy. Teraz przerażają mnie już tylko włosy – że jeszcze tego będę się wstydzić, że nigdy nie wrócą i nie będą tak mocne, proste i gęste jak kiedyś. Ostatnio miałam robione wszystkie badanie na tarczyce – wszystko gra.

Pozdrawiam Was serdecznie,

Sylwia

One comment

  1. Paulina says:

    Justyna trzymam za Ciebie mocno kciuki ! Ja też walcze juz drugi rok, z mniejszymi i większymi sukcesami. Nauczyłam się z tym żyć, dugi rok chodzę w chuście która mam nadzieję niedługo sciagne. Pamiętaj ze Twoje nastawienie to połowa sukcesu, myśl pozytywnie i przyciagaj tylko dobre rzeczy. Pozdrawiam Cię gorąco ! Paulina

Dodaj komentarz

* Zaznaczenie GDPR jest wymagane

*

Zgadzam się