II Część Historii Justyny

Witajcie

Dziś przedstawiam Wam kolejną część wiadomości od Justyny, która chciała podzielić się z nami swoim doświadczeniem z chorobami o podłożu autoimmunologicznym. Niestety Justyna oprócz łysienia plackowatego ma również bielactwo co jak sami zaraz przeczytać nie ułatwia jej sprawy.

Pamiętajcie, że osób z łysieniem plackowatym jest sporo ale są również osoby, które zmagają się z trudniejszymi dolegliwościami:

Po kilku miesiącach łyse miejsca są małe ale placek który jest w kształcie zygzaka jeszcze jest spory. Podchodzę do łysienie plackowatego tak, że staram się nie myśleć o nim dużo. Wiąże włosy i przez to łysych miejsc nie widać. Teraz nosze czapkę. Wcześniej zmieniłam styl na sportowy – nosiłam czapeczkę z daszkiem i dresy. Mam chorobę, z która długo walczyłam bez efektów – bielactwo po babci. Na szczęście nie mam na buzi, dłoniach bardziej nogi i co mi przeszkadza łokcie. Nie jest łatwo z tym żyć ale coraz bardziej z tym się godzę mam już 27 lat wiec coraz bardziej podchodzę do tego z dystansem chodź młode lata były ciężkie. Przeszkadza mi to trochę w pracy pracuje miedzy ludźmi, nie lubię gdy ktoś patrzy mi na łokcie. Myślę, że to i problemy rodzinne spowodowały łysienie. Wiadomo mam gorsze dni bo boje się, że włosy nigdy nie będą już mocne, gęste ale daje radę. Podchodzę z optymizmem w przyszłość.

positive-954797_640

Nastawienia takiego się uczę dopiero właśnie przez to, że zaczęłam łysieć. Stwierdziłam, że muszę nauczyć się żyć z bielactwem i innymi sytuacjami stresującymi co mnie nie omija niestety. Zawsze starałam się ukrywać bielactwo ale coraz częściej ludzie widzom co mam, wiadomo komentarz zaboli ale staram się nauczyć z tym żyć.

Samopoczucie idzie w dobrym kierunku, masuje sobie głowę kilka razy dziennie. Używam szczotkę z naturalnego włosia. Ostatnio byłam u lekarza. Powiedział, że całkiem dobrze mi się zarasta. Mam dalej łykać tabletki i wcierać w skórę.

 

Dodaj komentarz

* Zaznaczenie GDPR jest wymagane

*

Zgadzam się