Od rozpaczy po akceptację

Gdy dotyka nas łysienie plackowate, kiedy na głowie pojawiają pierwsze placki najczęstszą reakcją jest rozpacz, gniew i niedowierzanie.

Przez te kilka już lat jak prowadzę stronę zapoznałam się z wieloma historiami osób i dzieci zmagającymi się z tą dolegliwością. Łysienie przychodzi nagle, zazwyczaj nie ma wcześniejszych objawów lub czasem nie dostrzegamy nasilenie się wypadania włosów. Czasem też tłumaczymy to wzmożone wypadanie włosów czymś naturalnym jak stres, zmiana pory roku, może złe odżywianie się.

Mimo wszystko pierwszą naszą reakcją zazwyczaj jest szok. Ciężko nam się pogodzić z obecną sytuacją. W emocjach szukamy różnych sposobów, lekarzy i specjalistów aby zdiagnozować dokładnie dolegliwość i rozpocząć leczenie.

Czy łatwo jest nam się pogodzić z obecną sytuacją – pewnie nie.

Jednak to właśnie akceptacja jest wg mnie rozwiązaniem na odnalezienie się w tej nowej sytuacji, w nowym wyglądzie.

Są różne typy łysienia. Znam wiele historii, gdzie włosy odrosły i temat się zakończył. Są też osoby mające łysienie całkowite.

Samo leczenie i proces odzyskiwania włosów często jest długotrwały, u mnie trwało to ponad rok czasu. Czy warto tyle czasu być i zamęczać się negatywnymi emocjami? A co mają powiedzieć osoby, które niestety nie odzyskały włosów już przez kilka a nawet kilkanaście lat? Czy warto pozwolić aby życie przemijało nam bokiem? Nie warto.

Jestem kobietą więc wiem ile włosy znaczą dla naszego samopoczucia, wartości własnej osoby. Również dla mężczyzn utrata włosów to trudne wyzwanie. Przeszłam przez to i wiem, że akceptacja utraty włosów daje nam pewnego rodzaju wolność. Możliwość do powrotu to codziennych obowiązków, pracy, pasji. Wszystkie rozwiązania, możliwości są w Twojej głowie. To Ty decydujesz jaki masz dziś nastrój i jakie jest Twoje nastawienie.

Moje rozwiązanie na łysienie to zamienienie słowa stres na emocje a problemy na wyzwania. I dzień od razu jest lepszy 🙂

Co na głowę?

Kiedy sama borykałam się z łysieniem plackowatym byłam przed decyzja założenia peruki. Peruka była gotowa, podcięta pod mój kształt głowy. Jednak nie zdecydowałam się jej założyć. Zamiast peruki przypinałam włosy spinkami, maksymalnie jak się dało. Na tak upięte włosy nakładałam...